Tomasz Organek Głupi – recenzja albumu | MUZYKA

Tomasz Organek Głupi to najlepszy solowy debiut ostatnich miesięcy. Vintage rock połączony z nieco zachrypniętym, seksownym głosem. Żeńska część fanek patrząc na okładkę płyty „Głupi” ma w głowie myśli tak samo niesforne, jak fryzura artysty.

tekst: Aleksandra Cieślik

Ale ja tutaj nie o tym. Jedenaście genialnych kompozycji idealnie pasuje do jazdy autem. Nie do każdego samochodowego głośnika Organek się jednak nadaje. Mercedes klasy C, Volvo S60 czy chociażby zwykła Oktavia, przyjmą tę muzykę z niemałą radością. Podziękujemy za to popularnemu „dziadkowozowi” Corsie czy, o zgrozo, Matizowi.

Na jazdę po centrum wybierzmy raczej spokojniejsze kawałki jak Italiano, Nie lubię. Pokonując drogę nad zalew proponuję wrzucić track drugi – Dziewczyna śmierć. Za to jadąc krajową 17-tką możemy sobie pofolgować – Kate Moss, Autostrada 666 czy Młodzież szuka sensacji idealnie pozwolą przenieść nam dozę szaleństwa do najdzikszych zakątków, ho ho, MIASTA Świdnik.

Reasumując – „Głupi” to dobra, prawie w całości polskojęzyczna płyta, zawierająca brudne, rock’n’rollowe granie dla kierowców o nieco bardziej wyrafinowanym guście muzycznym niż słuchacze pewnej stacji, która wyznaje zasadę: „disko disko ponad wszystko”.

Tomasz Organek Głupi – okładka:

Tomasz Organek Głupi recenzja albumu