Tuning w Japonii: Yakuza | Pirat prodakszyn

Tuning w Japonii | Po powrocie z tegorocznych wczasów w Albanii, moja siostra ze szwagrem opowiadali o wszechobecnych kozach, nieszczególnie równym traktowaniu kobiet, a także o starych Mercedesach z przyciemnionymi do granic możliwości szybami i pomalowanymi farbą olejną światłami. W różnych częściach świata występują różne, często kiczowate modyfikacje wizualne pojazdów. Podyktowane  jest to z reguły zamożnością obywateli, a czasami… brakiem gustu właścicieli aut. Jak jest w przypadku, o którym piszę dziś? Ciężko powiedzieć…

tekst: Daniel Pirat Piróg, foto: Luke Huxham


Tuning w Japonii
– Luke Huxham „Underground Hero: Love To Hate Me”

Jakiś czas temu oglądałem film Luke’a Huxhama o obywatelu Japonii – Shinichim Morohoshim i jego kolegach z branży. Rozprawkę na temat Yakuzy, bo spod tej ciemnej gwiazdy się ziomki owe wzięły, należałoby zacząć od podstaw, czyli Bosozoku. Mówiąc w paru zdaniach o działaniu gangów w Japonii, trzeba zaznaczyć, że wygląda to nieco inaczej niż w naszej części świata. O ile każdy przynajmniej słyszał nazwę Yakuza, o tyle działania większych grup przestępczych są do granic możliwości dyskretne. Przypomina to właściwie załatwianie szwindli pod stołem, a w przypadku ubrudzenia blatu – jego szybkie posprzątanie.




Krótka produkcja Huxhama przedstawia w gruncie rzeczy wożenie się bohatera – Morohoshi-sana i jego kumpli drogimi autami po elektryzującym Tokio. Nie byłoby w tym nic szczególnie dziwnego, gdyby nie sposób upiększenia tych pojazdów. Jak się okazuje – w Japonii i ten temat wygląda zgoła odmiennie niż u nas.

Najmniej, w naszym mniemaniu, zwieśniaczonym filmowym pojazdem jest Lamborghini Diablo GT głównego bohatera. Mamy tu badlooka, zielone neony na tylnej ścianie grodziowej i słupkach wnętrza. W filmie występuje również żółte Murcielago z neonami w przednim zderzaku i czarnymi tribalami po bokach. Pojawia się także zmodyfikowane Lamborghini Gallardo w lamparcie cętki ze święcącym, niczym w pojazdach z pierwszych części „Szybkich i Wściekłych”, podwoziem. W tle można dostrzec kolejne, podobnie „porobione”, Lambo. Poza wielkimi spoilerami niespecjalnie widać przeróbki świadczące o ingerencji w mechanikę.

Wszystkie modyfikacje przypominają zatem festyn czy inny odpust.

Na szczęście w naszej szerokości geograficznej nie pojawiały się podobne patenty, choć przed oczami mam pewnego Poloneza z różowym puszkiem-meszkiem… Czujecie?

Tuning w Japoniibosozoku, bippu

Czym natomiast kierują się Panowie z Yakuzy w swoich tuningach, nie będzie nam dane łatwo zrozumieć. W końcu raczej stać ich na więcej? Mogliby poruszać się autami w stylu „bippu”, które są zdecydowanie mniej karykaturalne, a sam trend przypomina nasz „german”. Z drugiej strony nawet tuning w Japonii ma swoje źródło w kulturze, mandze czy anime, a przeróbki aut mają podkreślać osobowość ich właścicieli. Tak czy siak, trendy po drugiej stronie Ziemi ciężko nam będzie ogarnąć, tym bardziej, gdy podobają się chłopakom z Yakuzy.

Nie zmienimy tego, tak jak i nierównego traktowania kobiet czy wszechobecnych kóz w Albanii.

Magazyn Motór - tuning w japonii