Pirat prodakszyn: Drift is immortal

22 stycznia 1879 roku miała miejsce bitwa pod Rorke’s Drift. 139 żołnierzy brytyjskich odparło atak 4000 Zulusów, których teren wcześniej najechali. Po tych wydarzeniach Królowa Wiktoria miała wypowiedzieć znamienne słowa „The Defence of Rorke’s Drift is immortal”. Blisko wiek później odkryliśmy inną definicję słowa „drift”. I też dzieją się rzeczy niemożliwe.

tekst: Daniel Pirat Piróg, foto: Michał Węgrzynek

 

Drifty samochodowe – początki

Drifty samochodowe swoje początki miały w Kraju Kwitnącej Wiśni w latach 70. Na górskich serpentynach młodzi kierowcy próbowali swoich sił w jeździe samochodem w kontrolowanym poślizgu. Drift był mało legalny i jeszcze mniej bezpieczny, ale za to bardzo widowiskowy. Ktoś ogarnięty zauważył w tym potencjał i postanowił stworzyć zawody. Tym sposobem w Japonii drifty samochodowe doczekały się pierwszej driftingowej ligi, czyli D1. Na chwilę obecną podobne zawody rozgrywane są niemal na wszystkich kontynentach.

Drifty samochodowe w Polsce

W Polsce promowane są raczej sporty, gdzie z lepszym lub gorszym skutkiem biega się za piłką, dlatego mało kto wie, że w drifcie Polakom idzie, co najmniej, bardzo dobrze. W kraju mamy blisko 40 zawodników pierwszoligowych. Wśród nich znajduje się, obsługiwany przez lubelski
G-Garage, BudMat Drift Team, który może pochwalić się wygranymi w głównych ligach europejskich. A tych istnieje kilka:

Drifty samochodowe – zawody, serie mistrzowskie

Drift Allstars to liga profesjonalna dla kierowców z licencją. Rok w rok organizowanych jest w jej ramach kilka rund rozsianych po krajach Europy, w tym również w Polsce. To na nich da się poczuć niepowtarzalny klimat i to na nich w zeszłym roku Piotrek Więcek z BudMat Drift Team zajął drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, a Dawid Karkosik z tego teamu rok wcześniej – trzecie. Obecnie panowie latają Nissanami o mocach oscylujących w okolicach 750 KM (+ nitro).

drifty samochodowe


Kolejne liczące się zawody to King of Europe. Tutaj, tak samo jak na Allstars, kierowcy z licencją latają bokami po całej Europie. Jak wspomina Tomasz Jakubiec z BudMatu – znany z lepienia wiązek elektrycznych na kolanie – największe wrażenie zrobiły na nim zawody na węgierskim Hungaroringu – torze Formuły 1.

W lidze Drift Open, która wystartowała w tym roku, swoich sił na poważniejszą skalę próbuje człowiek z naszego podwórka – Tomek Antoniak z Shift-R Drifting Crew (w 450 konnym Nissanie Skyline R33).

W Polsce też jest gdzie pojeździć. Najważniejszą ligą jest Drift Masters Grand Prix, na którą składa się 12 rund jednodniowych. Tu jeżdżą najlepsi. W tym roku po dwóch rundach Piotrek z BudMatu zajmuje drugie miejsce. Wyprzedza go jedynie Marcin Mospinek z Drift Warriors. Inna liga to STW Drift pod patronatem DMP. Swoich sił próbują tu kierowcy licencjonowani – klasa PRO, a także każdy, kto ma chęci i auto spełniające regulamin – klasa Challenge. To one dają możliwość zabłyśnięcia kierowcom bez zaplecza technicznego.

Drifty samochodowe – dyscyplina sportowa

Faktem jest, że zapalanie opon w poślizgu jest najszybciej rozwijającą się dyscypliną wśród sportów samochodowych. I faktem jest, że dalej zbyt mało mówi się o nich w mediach komercyjnych. Nie lękajmy się jednak, bo Wiktoria miała rację – „[…] Drift is immortal”.

Magazyn Motór korki w Lublinie - zielona fala

drifty samochodowe