MOTOPRZYJAŹNIE: związek na śmierć i życie

Motoprzyjaźnie – związek na śmierć i życie |

Siedzę i patrzę na komodę przed sobą. Stoi na niej zdjęcie z wakacji z moją kumpelą. Obydwie uśmiechnięte od ucha do ucha, siedzimy pewnie na naszych motocyklach. Rozwiany, potargany włos, zarumienione policzki, opalone buzie i wyraz totalnego szczęścia na twarzy. Właśnie za to uwielbiam ten letni, wakacyjny czas – za to, że mogę robić to, co najbardziej lubię, z ludźmi, których lubię najbardziej.

tekst: Olga Olesińska

Weź poczucie humoru, dodaj wsparcie, otwartość, szczerość i życzliwość, połącz to z zaufaniem, a potem posyp wzajemną sympatią. To jest właśnie według mnie przepis na udaną przyjaźń. Smakuje jeszcze lepiej, gdy do całości dodasz wspólną pasję. Wtedy jest to już połączenie idealne!



Gdy zaczęłam jeździć na motocyklu, nic nie było dla mnie tak ważne jak mój własny garaż oraz jego zawartość – czyli mój wyśniony, ukochany motór. Wieczorami przesiadywałam tam do późnych godzin, by nocą wyjechać na miasto w czarnym, skórzanym kombinezonie – niczym nightrider. Delektowałam się wręcz tą moją motocyklową samotnością. Jechałam przed siebie, swoim tempem, w obranym przez siebie kierunku…

Po roku samotność zaczęła doskwierać i przyszedł wniosek, że pasja najlepiej smakuje, jak zajada się nią wraz z innymi.

Zaczęłam jeździć w miejsca ustawek, na lubelski tor i poznawać wielu ciekawych ludzi karmiących się tą samą zajawką. Środowisko motomaniaków jest według mnie unikatowe– nigdzie nie zaznasz takiej solidarności, wsparcia i życzliwości jak wśród nas. Piękne jest też to, że znajdzie się tutaj miejsce dla każdego, bez względu na płeć, wiek, zawód, styl życia. Motocykliści szanują siebie wzajemnie i bezapelacyjnie stają w swojej obronie. Masz poczucie, że to silna brać połączona niewidzialną, ale bardzo wytrzymałą więzią. Dla mnie najfajniejsze jest to, że na motocyklu każdy jest równy, także bez względu na płeć. Ba, nawet odważę się postawić tezę, że kobiety momentami mają łatwiej, bo panowie zawsze chętnie nam pomogą, poradzą, podpowiedzą coś, nie kryjąc wielkiego uznania dla nas – delikatnych z pozoru motonitek.

Na przestrzeni lat miałam przyjemność obcować, przebywać i przyjaźnić się z wieloma osobami kochającymi motocykle. Wiele z tych znajomości ciągnęło się przez długie lata aż po dzień dzisiejszy. Dlatego śmiało mogę powiedzieć, że przyjaźń wynikająca z pasji może być tą najtrwalszą i najdłużej trwającą przyjaźnią!
___

Motoprzyjaźnie – związek na śmierć i życie | Olga Motozakręcona Olesińska

Magazyn Motór - motoprzyjaźnie