Lao Che – Dzieciom | Muzyka

Lao Che – Dzieciom | Wyobraź sobie piątkowy wieczór. Prawie pusta trasa, gdzieniegdzie mijają mnie inne auta. Las. Granatowe niebo. Księżyc. Gwiazdy. I głos Spiętego w głośnikach. M.A.R.Z.E.N.I.E. Po całym dniu pracy, szkoły, uczelni czy załatwiania różnych spraw nie ma nic lepszego niż dźwięki, które serwuje nam formacja Lao Che, zwłaszcza z nowego albumu Dzieciom.

tekst: Aleksandra Cieślik

Mimo płyty szumnie zapowiadanej jako „bardzo melodyjna i śpiewna”, wcale nie jest aż tak głośno. Przeważają ballady, a tych energetycznych utworów jest zaledwie kilka. Bez wątpienia należą do nich singiel promujący płytę Tu, czy kojarzący się z Bliskim Wschodem Dżin. Znajda, piosenka również dość szybka, opowiadająca o poszukiwaniu szczęścia w połączeniu z niezwykłą, trudną do zaszufladkowania, muzyką, sprawia, że przez 5 i pół minuty całkowicie wsiąkamy w świat Spiętego.

Lao Che - Dzieciom

Warto poświęcić chwilę na analizę tego, o czym zespół śpiewa i jak ewoluował. Lao Che -Dzieciom, co nie jest u Lao Che niczym zaskakującym, porusza ważkie tematy. Życie, śmierć, wojna i Bóg – tak, w czterech słowach, można określić główny nurt tematyczny. Wizja piekła czy wojny jest u nich potraktowana jednak z lekkim przymrużeniem oka. „Na dole wśród smoły, niezdaluchy i pierdoły. Na górze Jezusy i ich lizusy”. Powiedzmy sobie szczerze, zamieścić w jednym wersie tyle kontrowersyjnych słów potrafi tylko ten zespół. O dziwo, panom uchodzi to na sucho. Nie oburza się strażnik prawdy i sprawiedliwości – Tomasz Terlikowski, nie protestuje wiecznie zgorszona Krystyna Pawłowicz. Lao Che mogą śpiewać o czym chcą, bo na polskim rynku muzycznym są Kimś. Mogą śpiewać o wojnie, którą porównują do proszącej o kości małej dziewczynki i pieszczotliwie nazywają wojenką. Mogą. Dlaczego nie? Brzmieniowo na pewno jest inaczej niż na, powszechnie znanym, albumie Gospel z 2008 roku. Lao Che – Dzieciom bliżej do Soundtracku. Jednak tekstowo, jak zawsze, niezawodnie. Mam wrażenie, że przez te 16 lat działalności scenicznej trochę dorośli, założyli rodziny, wychowują potomstwo, do którego zresztą aluzji na płycie nie brakuje.

Lao Che – Dzieciom polecam raczej na samotną, wieczorną wyprawę za miasto.

Wtedy jesteś tylko Ty, Twój samochód, pusta droga i Lao Che. Wtedy możesz dać upust emocjom, wsłuchać uważnie w tekst i zastanowić nad jego przekazem. Jest go sporo. I niech cię nie zmyli początek Ballady o Misiu (tom pierwszy). Za tymi czterema Burger Kingami kryje się coś więcej. Sprawdzisz to?

Lao Che - Dzieciom

 

Magazyn Motór