Wicked Heads, Kraków | Muzyka

Wicked Heads | „Dzień dobry. Z tej strony Jacek Biliński. Chciałbym przedstawić Pani zespół Wicked Heads z Krakowa. Piszę nie bez kozery, bo 14 czerwca zagramy w Pubie U Szewca w Lublinie, na który to koncert oczywiście serdecznie zapraszam”. Taką wiadomość odczytałam dość niedawno, zaledwie kilka tygodni temu. Z braku czasu odpowiedzi na maile odkładam na później, jednak w tym przypadku było inaczej. Miałam wolną chwilę, więc z ciekawością odsłuchałam ich nagrań i odpisałam.

tekst: Aleksandra Cieślik

Powstali przed końcem 2013 roku. Na początku, we trójkę, kontynuowali twórczość Dr Zoydbergh. Jak to jednak z facetami bywa, pewnego razu utracili głowy dla kobiety. I w takim składzie działają do teraz. Kasia Miernik (wokal, teksty, piano, kazoo), Jacek Biliński (gitara, muzyka), Mariusz Wróblewski (bas) i Wojtek Siatkiewicz (bębny, instrumenty perkusyjne, tarka). Wicked Heads. W maju 2014 wydali debiutancką epkę, której dziś bliżej się przyjrzymy.

wicked heads band cracow

Twin Peaks, Twin Peaks i jeszcze raz Twin Peaks! Muzyka Wicked Headsprzenosi nas w inny wymiar.

Jest zmysłowo. Pociągająco. Tajemniczo. Każdy utwór nas uwodzi. Lullaby można porównać do Audrey Horne, która w delikatny, dziewczęcy, acz czasem zdecydowany, sposób starała się o względy agenta Coopera (bohaterowie serialu Twin Peaks). Laura natychmiast przywodzi na myśl bohaterkę kultowej produkcji. Na początku jest słodka i niewinna. Wraz z upływającym czasem robi się coraz bardziej tajemnicza, by na końcu pokazać pazur. Mimo że piosenka trwa zaledwie 3:24, historia w niej zawarta dokładnie streszcza życie Laury Palmer. Sam zespół przyznaje, że Twin Peaks „mocno porył im głowy i zmienił wiele spraw”. Ich muzyce nie przypinajmy jednak łatki odświeżonego soundtracku do serialu. Owszem, jest to pewnego rodzaju odniesienie. Bardzo przyjemne. Ale nie kopia. Divorcee, jak na rozwódkę przystało, jest dość żwawa i melodyjna. Która by się nie cieszyła? Po latach udręki w końcu wolność. G. Knife nieco odwodzi od skojarzeń z mglistym Twin Peaks, a przenosi w folkowo-bluesowe klimaty. Wojciech Mann nie pogardziłby takim cackiem w swojej audycji.

Twórczości Wicked Heads nie jestem w stanie jednoznacznie określić. Trochę w tym rocka, trochę indie, trochę dream popu. Wychwycimy również inspiracje muzyką tradycyjną Ameryki Południowej. Słowem – twórczy miszmasz. W sieci, jak również na epce (bonus track), dostępny jest kawałek Choices, zwiastujący debiutancki longplay grupy. Przyjemny dla ucha. Daleki od mainstreamu. Idealny na wieczór. Pisząc ten tekst siedziałam w zupełnie ciemnym pokoju, popijałam wino i słuchałam ich epki. Zdecydowanie wtedy wchłaniała się najlepiej.prędkości? Wybieraj – albo ryzyko zatrzymania przez policję, albo nudna jazda, a w głośnikach muzyka klasyczna. Zdecydowanie polecam opcję nr 1.

wicked heads band