Bosozoku | Pirat prodakszyn

Bosozoku | Na 17 marca 1948, czyli niedługo po II wojnie światowej, datuje się powstanie jednego z najgłośniejszych gangów motocyklowych wszech-czasów – Hell’s Angels. Jego członkowie jeździli na hałaśliwych Harleyach, radząc sobie w ten sposób z problemami dnia codziennego, którymi w ich przypadku był brak huku karabinów, trzepoczących helikopterów i innych odgłosów wojny.

tekst: Daniel Pirat Piróg

Bosozoku – gdzie?

Tak było w USA. My z kolei przenosimy się do Japonii – kraju, gdzie poza kwitnącymi wiśniami znajdziemy całą masę kuriozalnych rzeczy jak Kitkat o smaku trucizny, automaty z brudnymi gaciami czy piwo rozcieńczane mlekiem. Nietuzinkowość Japończyków, jak to można możliwie najładniej ująć, objawia się również w motoryzacji. Kolesi z Bosozoku przyrównać można nieco do wspomnianych wcześniej Hells Angelsów z USA. Nieco, gdyż łączy ich właściwie tylko to, że jedni i drudzy śmigają na motocyklach i oficjalnie traktowani są jako grupy przestępcze.

Bosozoku to dla wielu młodych Japończyków, którzy mają problemy z normalnym życiem w społeczeństwie, szansa na wstąpienie na lekko kryminalną ścieżkę… Po to aby z progiem dorosłości (w Japonii to 20 lat), dołączyć do Yakuzy. Nie jeżdżą oni niestety Harleyami. Zastąpiły je japońskie nakedy z przyklejonymi wielkimi owiewkami, które, jak mniemam, są nawiązaniem do „naszych” cafe racerów.

Niestety – wyglądają jak łeb szczupaka. Pojawiają się również wysokie, a’la chopperowe kierownice i oparcia, przypominające deski do prasowania.




Bosozoku – styl

Czuć, że namieszały tu znowu manga i anime, stanowiące ważny filar kultury tamtej części świata. Motóry pomalowane są w ekscentryczne wzorki, a na głowach jeźdźców goszczą kolorowe kaski – orzeszki. Brakuje im w tym wszystkim tylko mieczy świetlnych, albo innych kopi czy dzid ze światełkami. Motyw podobny do koleżków z Aniołów Śmierci to ten, iż motór musi być maksymalnie głośny. Różnica natomiast jest taka, że Bosozoku usuwają tłumiki, a Hell’si po prostu mają maszyny z dużymi silnikami.

Styl Bosozoku podchwycili również tunerzy czterokołowych pojazdów mechanicznych i tak oto powstała przerafinowana ścieżka modyfikacji, która niezbyt chętnie przyjęła się w naszej części świata. Pojawiają się tu długie „ruły” wydechowe (są naprawdę długie), przesadnie wystające do przodu dokładki zderzaków, przesadne poszerzenia i przesadne „sporleje”. Wszystko to okraszone jest oczywiście pastelowym kolorem. Plusem są natomiast niejednokrotnie kozackie koła i możliwie niemożliwa gleba.

Nieszczególnie tolerancyjnym i konserwatywnym w swoich poglądach Hells Angelsom zapewne nie spodobaliby się młodzi obywatele Japonii na kolorowych skuterach.

Konfrontację gangsterską jednych z drugimi widziałbym raczej jak odprowadzenie tych drugich za ucho… do mamy.

Magazyn Motór - bosozoku