Jerzy Głogowski: Nie wystarczy jeździć, trzeba się ścigać!

Jerzy Głogowski – rozmowa z nowym trenerem żużlowców KMŻ Lublin.

Rozmawiał Tomasz Maciuszczak, foto: Marcin Łukasik /archiwum Piotra Więckowskiego

 

Jerzy Głogowski kmż lublinT. Maciuszczak: Dla lubelskich kibiców nie jest pan postacią anonimową, choć od czasu, kiedy ostatni raz pracował pan w klubie, minęło prawie dziesięć lat. Co się z panem działo w międzyczasie?
Jerzy Głogowski: Faktycznie, przez te lata nie zajmowałem się zawodowo sportem, skupiłem się na prowadzeniu swojego warsztatu. Ale ciągle byłem blisko żużla, chodziłem na mecze, kontaktowałem się z działaczami, współpracowałem z Tomkiem Zalewą z TVP Lublin. W tym czasie były inne trendy, zatrudniano trenerów z innych miast. Teraz powrócił pomysł z zatrudnieniem szkoleniowca stąd, który zna to środowisko i jest na miejscu. W innych miastach ostatnio też widać tę tendencję. To po części efekt problemów finansowych, ale też oznaka tego, że powraca zdrowy rozsądek. Uważam, że dobrze tak się dzieje, bo dzięki temu normalnieje sytuacja w żużlu.

T. Maciuszczak: Kiedy otrzymał pan propozycję poprowadzenia lubelskiej drużyny?
Jerzy Głogowski: Rozmawialiśmy o tym już jesienią, ale więcej konkretów pojawiło się w styczniu. Prezes złożył mi propozycję, a ja poprosiłem o trochę czasu do zastanowienia, ale postawiłem też swoje warunki. Po pierwsze, chodziło o poprawę naszego toru, którego zły stan był jedną z przyczyn ubiegłorocznego spadku z Polskiej Ligi Żużlowej, a po drugie – młody i ambitny skład.

Jerzy Głogowski kmż lublin


T. Maciuszczak: Uczestniczył pan w rozmowach z zawodnikami?
Jerzy Głogowski: Tymi sprawami zajęto się dość późno, bo klub dopinał budżet i dogadywał ugody z zawodnikami, którzy startowali w Lublinie w poprzednim sezonie, żeby spełnić wymogi licencyjne. Ponadto Główna Komisja Sportu Żużlowego zwlekała z ostatecznymi decyzjami dotyczącymi tego, kto wystąpi w pierwszej, a kto w drugiej lidze, dlatego nie można było zacząć działać wcześniej. Kiedy rozpoczęliśmy rozmowy, nie było już możliwości przebierania w zawodnikach. Ja nie uczestniczyłem osobiście we wszystkich negocjacjach, ale zapowiedziałem zarządowi klubu, że zależy mi na kadrze opartej na młodych i ambitnych zawodnikach, którzy będą chcieli się pokazać. Chciałem także solidnego lidera, którym ma być Ales Dryml. To doświadczony zawodnik, ma za sobą udany sezon w Ostrowie Wielkopolskim i bardzo na niego liczę.

Jerzy Głogowski kmż lublin

T. Maciuszczak: Kto jeszcze będzie stanowił o sile tej drużyny? Wśród kilkunastu nazwisk są zawodnicy po przejściach, ale też obcokrajowcy, którzy jeszcze nie mieli zbyt wielu okazji, by pokazać się polskim kibicom.
Jerzy Głogowski: Teoretycznie można by patrzeć na wyniki z ubiegłego sezonu, ale to nie weryfikuje ostatecznie umiejętności zawodników. Te będę chciał weryfikować na treningach. Poza Alesem na pewno liczę na Timo Lahtiego, który, jeśli jest w dobrej dyspozycji, to potrafi być nieobliczalny. Patryk Malitowski w poprzednim sezonie startował w ekstralidze. Co prawda nie osiągał w niej oszałamiających wyników, ale obie klasy rozgrywkowe dzieli spora różnica, dlatego w drugiej lidze powinien być solidnym zawodnikiem. Poza tym to będzie jego pierwszy rok w roli seniora i będzie miał coś do udowodnienia. Wierzę też w Ronniego Jamrożego, ale dużo będzie zależało od tego, jak będzie przygotowany pod względem sprzętowym i jak uda mu się dopasować silniki do toru i nowych tłumików. Jak wspominałem, mamy sporo młodych i ambitnych zawodników, którzy będą chcieli się pokazać. Mam już w głowie pewną koncepcję składu, ale więcej będę mógł powiedzieć po pierwszych treningach.

Jerzy Głogowski kmż lublin

Pewny miejsca w składzie wydaje się być tylko jeden wychowanek. To i tak lepiej niż w ubiegłym sezonie, ale przecież nic nie przyciąga kibiców na stadion, tak jak wychowankowie jeżdżący w barwach ich klubu. Za pana czasów chodziło się oglądać Głogowskiego, Kępę, Mordela, Śledzia, czy Juchę…
Oskar Bober wraca do swojego środowiska i liczę, że zechce się pokazać. Obserwowałem go, gdy jeździł w GKM Grudziądz i wiem, że potrafi jeździć. Musi jeszcze nauczyć się ścigać i walczyć. Jest ambitny i myślę, że jak uda mu się wszystko dopasować, to będzie to procentowało. Wychowankowie rzeczywiście są magnesem, który przyciąga kibiców na trybuny, a przecież kibic to najważniejszy sponsor. Dlatego cieszą mnie plany Klubu Motorowego Cross, który chce wskrzesić szkółkę żużlową w naszym mieście. Dawno nie było u nas szkolenia młodzieży, a przecież nie powinno tak być w mieście, które ma tak bogate tradycje żużlowe. Będziemy obserwować szkółkę, życzymy dobrze działaczom KM Cross i jesteśmy gotowi współpracować.

Mówił pan, że jednym z warunków, jakie postawił pan przed objęciem funkcji trenera, była poprawa stanu lubelskiego toru.
Tak, to była jedna z przyczyn spadku w ubiegłym sezonie. Nie chodzi tylko o wprowadzenie funkcji komisarza toru, ale po prostu o to, że był w fatalnym stanie. Proszę zauważyć, że zazwyczaj gospodarze przykładają do jego przygotowania dużą wagę. W ubiegłym sezonie nie dawało się z nim zrobić nic, aby był on atutem dla miejscowych. Rozmawiałem z trenerem Marianem Wardzałą i mówił mi, że nawet zawodnicy nie byli zgodni co do tego, jakie ustawienia na niego przygotować. Brakowało na nim luźnej nawierzchni, wystawały betonowe płyty. To była po prostu skała.

Jerzy Głogowski kmż lublin

Nie dziwi pana fakt, że klub miesiącami nie mógł doprosić się MOSiR-u o remont nawierzchni, a gdy kibice zainteresowali tą sprawą media, strasząc, że możemy stracić organizację finału Drużynowych Mistrzostw Świata Juniorów, pieniądze od razu się znalazły?
To na pewno było niepokojące. Ale pozytywne jest zainteresowanie i zaangażowanie ze strony ludzi, którzy kochają ten sport i robią wiele, żeby w Lublinie odbywały się imprezy żużlowe i było co oglądać.

Jerzy Głogowski: „Na pewno będą wymagał od zawodników walki. Nie wystarczy, żeby tylko jeździli na żużlu. Ja chcę, żeby się ścigali.”

 

T. Maciuszczak: Jaki cel stawia pan przed drużyną w nadchodzącym sezonie?
Jerzy Głogowski: Nie ma celu w postaci awansu. Chcemy zająć jak najwyższe miejsce w lidze. Być może po dwóch-trzech kolejkach ten cel może się zmienić, ale wszystko pokaże czas. Na pewno będą wymagał od zawodników walki. Nie wystarczy, żeby tylko jeździli na żużlu. Ja chcę, żeby się ścigali.

Jerzy Głogowski kmż lublin
reklama bm
Magazyn Motór korki w Lublinie - zielona fala