Wyścig film: Lauda vs. Hunt – historia się powtarza

Wyścig film | Jesień, rok 1976, nowy tor wyścigowy u stóp góry Fudżi w Japonii. Kompletnie obca dla Europejczyków kultura. Jedyny dźwięk, jaki dociera do uszu zgromadzonych na trybunach fanów, to odgłos spadających z czarnego jak smoła nieba tysięcy kropel deszczu. Formuła 1 nie mogła wyobrazić sobie lepszego przywitania w swoją pierwszą wizytę w Azji. Po długich chwilach niepewności, kiedy nie wiadomo było, czy wyścig w ogóle się odbędzie, nagle łomot deszczu przerywa ryk kilku V8-mek. Jadą! Jadą, słychać, że jednak jadą! Tylko ilu ich jest?

Tekst: Wojciech Paprota / Foto: wikipedia / speedfest / NASCAR

Wyścig film | Mimo, że z alei serwisowej wyjechała prawie cała stawka kolorowych bolidów, fanom nie było dane oglądać porywającej walki o tytuł podczas finałowej rundy sezonu. Niki Lauda, który w podobnych warunkach kilka miesięcy wcześniej otarł się o śmierć, zdecydował się nie ryzykować ponownie swojego życia, zostając w ciepłym boksie Ferrari i oddając tytuł mistrza F1 w ręce Jamesa Hunta. „James był w tym roku po prostu szybszy” – powiedział później Lauda. Faktycznie, był. Po 40 latach pora jednak na rewanż.

James Hunt i Niki Lauda to wybitni kierowcy, mistrzowie świata, którzy zapisali się na kartach historii Formuły 1 w wyjątkowy dla siebie sposób. Ich pojedynek z sezonu 1976 wspominany będzie jeszcze długo przez kolejne pokolenia. Byli niczym ogień i woda. Lauda – statyczny, zazwyczaj spokojny i trzeźwo myślący – reprezentował barwy potężnego koncernu Ferrari, które dysponowało najbardziej zaawansowanym zapleczem technicznym. Z drugiej strony ścigający się dla małej, brytyjskiej ekipy Hesketch – Hunt. Otwarty, brawurowy playboy, który nierzadko dawał ponieść się emocjom.

Rush – Wyścig film

Historia ta była na tyle wyjątkowa, że zainspirowała Rona Howarda do nakręcenia w roku 2013 pełnometrażowego filmu Rush, który w polskiej wersji nosi nazwę Wyścig.

Film ten opowiada oczywiście o walce dwóch wspaniałych herosów i kładzie duży nacisk na stronę emocjonalną. Reżyser wchodzi w umysły obu zawodników, pokazując ogromną pasję do wyścigów, ich nastawienie i wewnętrzny głód do bycia lepszym od swojego rywala. Nie określa jednoznacznie, kto jest dobry a kto zły i daje widzowi możliwość utożsamienia się z dowolnym bohaterem. Domyślacie się, że skoro film ten wyświetlany był w kinach na całym świecie, to chyba nie może być nudnym, sportowym dokumentem?

Wspomniany we wstępie „rewanż” na pierwszy rzut oka może wydawać się niemożliwy z oczywistych powodów. James Hunt nie żyje od ponad dwóch dekad, a wyhodowany przez Nikiego Laudę na przestrzeni lat brzuch, nie pozwalałby mu najprawdopodobniej wcisnąć się do żadnej profesjonalnej wyścigówki. O czym więc mowa?

wyscig film



Równo 40 lat po dramatycznych wydarzeniach z sezonu 1976 do walki na torach wyścigowych staną ze sobą synowie mistrzów – Freddie Hunt i Mathias Lauda, którzy do złudzenia przypominają swoich ojców, głównie charakterami. Również są oni profesjonalnymi kierowcami wyścigowymi, ale nie doszli jeszcze do takiego poziomu jak ich ojcowie. Mathias w trakcie swojej kariery ścigał się m.in. w GP2 czy DTM-ie, a Freddie pasjonował się bardziej wyścigami długodystansowymi. W sezonie 2016 obaj wezmą jednak udział w europejskiej serii NASCAR, gdzie będą w dodatku partnerami zespołowymi.

Europejska seria NASCAR przypomina swój amerykański odpowiednik – samochody są prawie takie same, format zawodów również, a jedyne co może różnić te mistrzostwa to tory, po których ścigają się zawodnicy. Za oceanem wyścigi odbywają się na „owalach”, natomiast w Europie wykorzystuje się zwykłe obiekty z różnorodnymi zakrętami. Jest to na pewno bezpieczniejsze, ale i bardziej wymagające. Manewry wyprzedzania muszą być bardziej przemyślane i co najważniejsze, wymagają użycia hamulca.

Juniorom nie brakuje ani wigoru, ani pasji, ani umiejętności do ścigania się na najwyższym poziomie. Możemy być więc pewni, że tradycji stanie się zadość. Tym razem jednak bez epizodu na Nürburgringu – gdzie o mało co walka Nikiego i James’a nie skończyła się przedwcześnie. Niemieckiego obiektu nie ma bowiem w przyszłorocznym kalendarzu europejskiego NASCAR-u.