Gatebil | Pirat prodakszyn

Gatebil, Norwegia | Nie da się zaprzeczyć, że kalendarz imprez motoryzacyjnych w Polsce jest bardzo napięty i stoi na wysokim poziomie. Ani teraz, ani w przyszłości nie uda mi się obskoczyć w ciągu roku wszystkich eventów, które mnie interesują. A są przecież jeszcze te poza granicami kraju. Po wypadzie na Wörthersee kilka lat temu obiecałem sobie, że odwiedzę jedną tego typu imprezę rocznie. Obiecanki cacanki.

tekst: Daniel Pirat Piróg, foto: Gatebil.no

Gatebil, bo do niego chciałbym zachęcić, to całoroczny cykl imprez i spokojnie nazwałbym go Woodstockiem dla samochodziarzy. Aby trafić na Gatebil musimy odwiedzić Skandynawię. Poszczególne partie odbywają się w Szwecji, a finał imprezy w norweskim Rudskogen Motorsenter. Możemy przyjechać z całą rodziną kamperem, obok rozłożyć namiot dla teściowej, urządzić grilla, a w międzyczasie popatrzeć na bardzo ciekawe samochody w bardzo różnorakich konkurencjach.

Możemy też przyjechać na Gatebil kamperem bez teściowej, za to ze swoim autem na lawecie i w owych igrzyskach po prostu wziąć udział.

pirat gatebil norwegia

Pamiętacie filmiki z YouTube’a, gdzie 1000-konny Mercedes „Beczka” w dieslu napada bokiem zakręt, krzesząc przy tym równie dużo czarnego dymu z wydechu, co białego z opon? To dzieje się właśnie tam i podobnych widoków jest więcej.

To właśnie tam można zobaczyć kanciaste Volviacze z turbinami od Scanii wsysające dzieci z ulicy, piekielnie szybkie i równie stare Datsuny czy Maserati, których kierowcy jeżdżą, jakby przed chwilą je ukradli.

Gatebil to też cała masa aut spod znaku stance, które choć szybkie, nie będą jeździły po torze, a jedynie dobrze wyglądały i cieszyły oko. Ilość ciekawych swapów, konwersji, projektów czy po prostu rzadko spotykanych serii jest wręcz przytłaczająca. Każdy znajdzie coś dla siebie.

gatebil norwegia


Gatebil daje możliwość rozwinięcia wiedzy, zawarcia nowych znajomości i przyjaźni, które, przy odrobinie szczęścia, zostają na całe życie. Kierowcy, mechanicy, obserwatorzy i organizatorzy – wszyscy są w jednym miejscu.

gatebil norwegia

Co roku, gdy widzę pierwsze spadające liście, uświadamiam sobie, że znów nie dopiąłem swego i nie trafiłem na Gatebil. Choć to daleko i w gruncie rzeczy nieszczególnie tanio, zachęcam do zainteresowania się imprezą i w przyszłości uczestnictwa w niej, niekoniecznie w wersji z teściową.
 
Magazyn Motór
 
Więcej tego autora: tutaj.