Pirat prodakszyn: Wszędzie dobrze, ale w domu NAJLEPIEJ

Zachowania Polaków na drogach sprawiają, że…

Zachowania Polaków na drogach sprawiają, że przyjeżdżającym do Polski obcokrajowcom treść żołądkowa podchodzi do gardeł. Jednak po kilku eskapadach do naszych bliższych i dalszych sąsiadów stwierdzam – nie jest najgorzej.

tekst: Daniel Pirat Piróg, foto: sxc

Zdarzyło mi się gościć w kraju, gdzie jedyna autostrada ułożona jest z betonowych płyt. Kraju, którego obwodnica jest drogą podporządkowaną. Ruch uliczny, nawet dla doświadczonego Polaka, wydaje się bardzo chaotyczny, a i tak nikt nie trąbi na tego, kto zajechał mu drogę. Nie widać też frustracji i zażenowania. Dla Rumunów, bo o nich mowa, zajeżdżanie drogi to chleb powszedni, tak jak u nas np. rozmawianie przez telefon podczas jazdy. Taksówkarz Constantin potrafi zatrzymać się na zielonym świetle, aby przepuścić pieszego, stojącego na czerwonym. I stoją tak obaj.




W Bułgarii czy na Ukrainie rzadko kto omija dziury, które rodowitym Daciom i Ładom nie robią nic, a nam urywają koła. Mieszkańcy zdają się mieć astro-starter do latania nad kraterami. Jedziemy dalej. W Albanii trąbienie wydaje się sportem narodowym.

Albańczycy trąbią, gdy wejdzie im na drogę koza, trąbią, aby dać znać, że jadą, trąbią, żeby zatrąbić.

Zatrzymują się również w dość nietypowych miejscach, np. Pan Fatmir, czekając przed nami na światłach, może postanowi wyskoczyć po śmietanę, porzucając pojazd dokładnie w tym samym miejscu, w którym ów pomysł przyszedł mu do głowy.

Brat Chorwat jeździ szybko i brawurowo, nie bacząc na kilkudziesięciometrową skarpę, z której może spaść, gdy wyprzedza na zakręcie. A wyprzedza bez kierunkowskazu. Przepuści nas za to, gdy dłuższy czas stoimy na zjeździe na stacje. Przepuści, choć za nim będzie musiało zatrzymać się sześć osobówek i dwa tiry.

W Austrii spotkałem się z czymś, co w Polsce chyba nie będzie miało nigdy miejsca. Gdy na autostradzie tworzy się zator, kierowcy na lewym pasie zbliżają się możliwie do lewej krawędzi, a ci po prawej – do prawej, tworząc w ten sposób korytarz dla służb ratunkowych. Niemile widziane są natomiast przez inne służby anteny CB. Wiedza ta pozwala sporo zaoszczędzić…




Pozytywnie zaskakują Węgrzy, zatrzymujący się niemal zawsze przed przejściami. Nieszczególnie podoba im się natomiast dzikie rozbijanie campingów – #potwierdzoneinfo. Bardzo przyjemnie jeździ się ostatnio po Słowacji, choć od wprowadzenia ostrzejszych przepisów, dotyczących przekraczania prędkości, wolniej. Wszyscy ostrzegają natomiast „długimi” przed policją.

To, co warunkuje zachowania na drodze, to głównie przepisy, których restrykcyjności w przypadku Polski już bym nie ruszał. No chyba żeby dodać te, dotyczące bezpieczeństwa od naszych kolegów z Brytanii, gdzie w przypadku opadów śniegu nie trzeba jechać do pracy. Chociaż patrząc na mijające lato, lepszym przykładem jest prawo do sjesty w czasie upału, czego sobie i wam życzę.

Magazyn Motór - zachowania polaków na drogach