Renault Espace V 1.6 DCi Mulę Róż 160KM | test

Test Renault Espace zaczniemy nietypowo: niewiele osób wie, że pierwsze czołgi w Wojsku Polskim zawdzięczamy Renault. Czołg Renault FT-17 duży nie był, ale 120 egzemplarzy, które wróciły do nas po I Wojnie Światowej z armią gen. Hallera sprawiło, że staliśmy się wówczas czwartą co do wielkości potęgą pancerną świata. Później było już tylko gorzej.

tekst: Sebastian Mądrachowski, foto: Artur Woszak

Z Espace’ami jest nieco podobnie. Dostaliśmy w ręce piątą, najnowszą generację tego samochodu i okazało się, że jak na ciągłość linii modelowej, następca coraz mniej przypomina poprzedników. Ustalmy, jak było: wybierając Espace’a dostawaliśmy mnóstwo przestrzeni i możliwość swobodnej aranżacji wnętrza (przestawianie, obracanie, wyjmowanie foteli itd.). To wszystko napędzane paletą całkiem sprawnych silników.

DSC_1043


Osobiście przejechałem z przyjaciółmi tym samochodem całą Europę i nikt nie skarżył się na brak miejsca. Nawet wtedy, kiedy oprócz bagaży do środka trzeba było zmieścić kupiony po drodze motocykl. Możliwość obracania foteli, w podróży na dystansie kilku tysięcy kilometrów, to błogosławieństwo. A na co dzień? Wymontowanie siedzeń i korzystanie z samochodu jak z taksówki bagażowej bywało przydatne w najmniej oczekiwanych momentach. Podobnie jak opcja zaproszenia do środka siedmiu dorosłych osób i komfort jaki daje jazda dużą grupą jednym samochodem zamiast angażowania dwóch aut i dwóch kierowców.

DSC_1031


„Nigdy nie będzie takiego lata, nigdy policja nie będzie taka uprzejma…”**
Tak było, ale świat się zmienia, a downsizing galopuje. Ktoś musiał powiedzieć o tym Francuzom, a ci wzięli to sobie mocno do serca. Nie dość, że z pojemnego, komfortowego vana zrobili średnich gabarytów crossover, to jeszcze dołożyli do niego paletę silników, które 10 lat temu dedykowane byłyby modelowi Clio. 1.6 dCi i 160 KM wolne nie jest, ale się męczy i bywa głośne. 320 Nm przyspiesza, ale o swobodzie przy wyprzedzaniu ciężarówki na wąskiej drodze można zapomnieć. No i wreszcie spalanie: Renault deklaruje 4.6 l ropy/100 km w cyklu mieszanym. Nam podczas testu, według wskazań komputera, Espas palił nieco ponad siedem. Nie wiem, gdzie tkwi haczyk, bo szczególnie ciężko nie miał: raz, że nie był deptany, dwa, że jeździły nim trzy osoby, a nie siedem.

DSC_1056

Z tymi siedmioma ogólnie jest problem. W standardzie nowy Espace jest samochodem pięcioosobowym,
a dokupienie dwóch siedzeń w trzecim rzędzie kosztuje 4000 zł i jest tam niewiele miejsca. Musimy przestać traktować Renault Espace jak vana do podróży, a zacząć na niego patrzeć jak na pojemne, nieco podniesione kombi do codziennego użytku. Wtedy jest super. Auto w standardzie wyposażone jest we wszystko, co jesteśmy w stanie wymyśleć, a dopłaty wymagają dopiero elementy dopasowujące samochód do potrzeb konkretnych kierowców.

DSC_1050

Samochód nie będzie garażowany? Może „Pakiet zimowy”, czyli podgrzewana przednia szyba i fotele? Proszę bardzo, 2000 zł. Samochód będzie jeździł w szybkie trasy? Pakiet 4 control: cztery koła skrętne, amortyzatory o zmiennej charakterystyce, felgi alu 19”. Przyjemność za 7000 zł, czyli znowu nie dużo jak za adaptacyjne zawieszenie ze skrętną tylną osią. Dlaczego warto? Bo w szybkim łuku tylna oś odchyla się o 3,5 stopnia razem z osią przednią, co mocno podnosi stabilność samochodu. Przy małych prędkościach tył skręca natomiast przeciwnie do osi przedniej, co skraca promień skrętu do 11,1 m. To raptem 0,3 m więcej niż w małym Clio. Wow.

DSC_1035

Świadomie nie poruszam kwestii wyglądu tego auta, bo to jesteście w stanie ocenić po zdjęciach, ale moje odczucie jest takie: wygląd zewnętrzny i środek są dedykowane bardziej konkretnemu odbiorcy niż do tej pory. Ono ma się podobać tym, którzy mają dużo na głowie i czasem muszą z tym wszystkim wsiąść do samochodu. Nie chodzi o fryzurę, tylko o, na przykład, dzieciaki, które dobrze jest wozić wygodnie. Zakupy nóg nie mają, więc zmieszczą się wtedy na dwóch dołożonych fotelach w trzecim rzędzie, prawda? Bo wózek do 614-litrowego bagażnika wskakuje bez problemu.

DSC_1055

Auto się zmniejszyło, bo i chyba potrzeby się zmieniły. W miastach coraz ciaśniej, ruch wbrew pozorom zwolnił, a model rodziny 2+4, który wymagał istnienia dużego Espace’a, oglądamy już tylko na filmach. Uzasadnia to zastosowanie małych silników, które na autostradzie dadzą sobie radę, a w miejskich korkach większego motoru i tak przecież nie wykorzystamy. Dla czystego sumienia polecam przed zakupem przejechać się wersją z benzynowym, 200-konnym silnikiem 1.6 turbo i 7-biegową skrzynią automatyczną.

DSC_1023

Testowany Espace 1.6 dCi 160 KM z pełnym wyposażeniem kosztuje 163 tys. złotych. Benzyna będzie tańsza o ok. 6 tys. zł, co oznacza, że Renault zostawi nam w kieszeni 6 tys., da 40 KM, a później, wg. danych producenta, będzie zjadał o 1,6 l/100 km więcej. Brzmi uczciwie.
Plusy: jeżeli wszyscy kupimy nowego Espace’a, to wzrośnie przyrost demograficzny, nie padnie ZUS i wszyscy będziemy mieli takie emerytury, że będzie z czego samochód tankować.
Minusy: jeżeli wybierzemy właśnie Espace’a, to w ogóle nie będzie sprzedawał się model Kadjar i Bogusław Linda, który go promuje, może się zdenerwować. Zdenerwowany Boguś to ostatnia rzecz, która jest nam w tej chwili potrzebna.




* Moulin Rouge to oczywiście kabaret położony
w paryskiej dzielnicy czerwonych latarni, słynący
z tańczonego tam kankana. Nie byłem, ale po tym jak wygląda wnętrze Espace’a podświetlone LED-ami na różowo, już wyobrażam sobie oryginał…
** Fragment utworu Świetlików i Bogusława Lindy – Filandia – aktualny jak zawsze.