WYSPA MAN – legenda, którą musisz poznać

foto: Stephen Davidson

Mediolan jest stolicą mody, Paryż to miasto zakochanych, Amsterdam słynie z wyrobów zielarskich, a Lublin kojarzy się… z cebularzami. Zastanawialiście się kiedyś, czy istnieje miejsce na świecie, które jest równoznaczne ze słowem „motocykl”? Istnieje… i jest położone bardzo blisko. Od gigantycznej dawki adrenaliny, prędkości, ryzyka, odwagi, a może też pewnej dozy szaleństwa dzieli nas tylko 2000km. Dzisiaj zapraszam was na Wyspę Man!

Tekst: Olga Olesińska, foto: Stephen Davidson

Isle of Man to wyspa o powierzchni około 580 km2 położona na archipelagu Wysp Brytyjskich na Morzu Irlandzkim pomiędzy Irlandią i Wielką Brytanią. Mieszka tam około 80 tysięcy osób, a średnia gęstość zaludnienia wynosi ok. 140 osób na jeden km2. Jedna trzecia całej populacji wyspy mieszka w stolicy – w mieście Douglas – oraz na jego przedmieściach. Man nie jest częścią Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii, dzięki czemu posiada własny, specyficzny status polityczny dependencji Korony Brytyjskiej. Ciekawy i wyjątkowy jest herb wyspy – przedstawia Triskelion, czyli trzy połączone ze sobą ludzkie nogi. Można powiedzieć, że jest to rodzaj swastyki, a także symbol postępu, uporu i rywalizacji.

Wiąże się z wyspiarskim mottem, które na pewno nie jest przypadkowe: „Gdziekolwiek mnie rzucisz, ustoję”. Wyspa ta najbardziej kojarzona jest jako jeden z europejskich rajów podatkowych, a także z odbywających się tutaj od 1907 r. bardzo widowiskowych i niebezpiecznych wyścigów ulicznych ISLE OF MAN TOURIST TROPHY.

Wyścigi uliczne Isle of Man TT są to najstarsze, najbardziej kontrowersyjne i najbardziej niebezpieczne wyścigi motocyklowe na świecie. Każdego roku na przełomie maja i czerwca impreza przyciąga na wyspę kilkadziesiąt tysięcy spragnionych najmocniejszych wrażeń motocyklistów z całego świata. Zawody mają formę time trial, czyli walki z czasem, a nitka toru ciągnie się przez zamknięte drogi publiczne na wyspie. Są one szczególnie niebezpieczne ze względu na ekstremalnie wysokie prędkości osiągane na wąskich, krętych drogach otoczonych kamiennymi murami, przydrożnymi domami, a także całą typową miejską infrastrukturą, znakami drogowymi, krawężnikami i latarniami – nieprzystosowanymi w żaden sposób do wyścigów. Od roku 1907, kiedy rozpoczęły się pierwsze zawody na wyspie, do roku 2015 śmierć poniosło tam aż 248 kierowców.

Może właśnie dzięki temu to, co dzieje się na ulicach wyspy Man podczas wyścigów, trudno opisać słowami. Oglądanie ocierających się o śmierć motocyklistów powoduje taki wzrost adrenaliny, że kawa staje się bezużyteczna. Isle of Man jest więc synonimem prędkości, adrenaliny, ryzyka, a także czystej miłości do motocykli oraz motocyklowych wyścigów. Dlaczego o tym piszę? Bo wkrótce wybieram się tam z grupą znajomych, by spełnić jedno z moich motoryzacyjnych marzeń. Was też do tego zachęcam.

Wyspa Man TT Isle Of Man Tourist Trophy

Magazyn Motór