Honda CX 500 Cafe Racer | MARK ROYAL Workshop

foto: Monika Kania

Honda CX 500 Cafe Racer |

Patentów na customowe przeróbki motocykli jest dokładnie tyle ilu mechaników stojących za takimi projektami. Różne style, różne pomysły i, przede wszystkim, różne potrzeby. Ostatnimi czasy przeważnie i tak wychodzi z tego cafe racer.

Tekst: Sebastian Mądrachowski / Foto: Monika Kania, Karol Lichota

Honda CX 500 Cafe Racer – co to jest ten cały cafe racer?

Cafe racer to stylówa, a właściwie sposób modyfikacji motóra, żeby tę stylówę osiągnąć. Buduje się je do sprawnej jazdy na krótkich dystansach. Mają być szybkie, łatwo prowadzić się w miejskich warunkach, ale wygodne już być nie muszą. Po co, skoro i tak za moment zatrzymamy się pod pubem i będziemy bić pianę z umówioną koleżanką. Za godzinę mamy spotkanie z następną…w restauracji 3 km dalej. Bez motocykla byłoby ciężko.

Mówi się, że ten styl przerabiania motocykli wymyślili młodzi Anglicy w latach 60. Wykombinowali go po to, żeby móc udawać zawodników z Wyspy Man. Założę się, że historycy motoryzacji, jeżeli jacyś istnieją, przyznają, że najlepiej udaje się to przy kawiarnianym stoliku, mając w ręku zimne piwo. Jeżeli w zasięgu wzroku stoi zaparkowany twój motocykl, to można w tym udawaniu być całkiem przekonującym.

Honda CX 500 cafe racer Mark Royal Workshop
Honda CX 500 Cafe Racer | foto: Monika Kania


Honda CX 500 Cafe Racer – baza

Motocykl musi też pasować do twoich opowieści. Nikt nie łyknie historii o rekordach prędkości, jeżeli obok ciebie będzie stał ociężały turystyk albo – co gorsze – ociekający chromem chopper. Ma być lekko, prosto i przyjemnie. Czyli dokładnie jak w CX-ie, którego widzicie na zdjęciach.

W Japonii – kraju, który zalał świat masowo produkowanymi motowynalazkami, wszystko, co różni się od reszty, jest warte uwagi. Honda CX 500 różni się mocno.

Może prościej: to jest najdziwniejszy motór jaki wymyślił Pan Honda.

V2? W porządku… Ale poprzecznie?! Po co to komu? Były jeszcze wersje turbo z mocą 82 KM zamiast 50 KM, jak w tym egzemplarzu, ale jest ich tak mało, że to może być tylko legenda. Pewne jest, że CX 500 jest pierwszym motórem Hondy z silnikiem V2. Miało być rozwidlenie garów 90°, wyszło 80°, no bo bez przesady… i tak są rozchylone nie w tej płaszczyźnie co trzeba. Egzemplarz Marka wygląda na rekordzistę na Wyspie Mann.

Honda CX 500 Cafe Racer – przeróbka

Tylny stelaż zniknął, osłony i air-box też. Czarna farba chowa wszystkie detale, a srebrny blok cylindrów eksponuje silnik. Delikates. Jak dodamy do tego pospawane własnym sumptem wydechy, to już delikates z wisienką. Jest nawet zydelek, żeby móc się tym motórem cieszyć. Co prawda trzeba być szczupłym, żeby z zydelka dało się skorzystać, ale jak pisałem na wstępie: cafe racer nie może być zbyt wygodny. Ma być w sam raz! W sam raz, żeby w letni wieczór przelecieć się do miasta, przybić piątkę z kumplami.

Honda CX 500 Cafe Racer – znak czasów

To, że cafe racerów powstaje coraz więcej, to znak naszych czasów. Są wyjątkowe, każdy jest inny i mają… szyk.

Od początku XXI wieku obowiązuje zasada: nie ważne co robisz, ważne jak robiąc to, wyglądasz.

Stylówa ponad wszystko. Na takim CX 500 Cafe Racer z automatu wygląda się jak James Dean.

Honda CX 500 Cafe Racer – motór idealny?

Ja już powoli oswajam się z myślą, że trzeba będzie odpuścić jazdę plastikiem na rzecz takiego pędzidła w garażu. Taki motór nie gryzie, jest lekki, przyjemnie się prowadzi, a do tego wygląda, jakby się dobrze koło niego stało. Przyda się taki rekwizyt do gadania o jeżdżeniu, jak się czasem jeździć nie chce, prawda?

Honda CX 500 cafe racer Mark Royal Workshop
Honda CX 500 cafe racer Mark Royal Workshop

PZM_reklama