A po testach chodziliśmy na kremówki, czyli jak spędziłem tydzień z mistrzami świata

foto: Wojciech Paprota

Jaka będzie Formuła 1 2016?

Po trzech miesiącach od zakończenia ostatniego sezonu po raz kolejny możemy spotkać się w jednym miejscu ze wszystkimi zawodnikami Formuły 1. Wypoczętymi, opalonymi, uśmiechniętymi. Póki co jest w nich jeszcze cała masa pozytywnej energii, która na przestrzeni kolejnych 10 miesięcy ulotni się niczym powietrze z opony prezydenckiej limuzyny. Za nami przedsezonowe testy Formuły 1 – całe osiem dni, podczas których zespoły zmuszone były przygotować się do 10 miesięcy walki.

Tekst i foto: Wojciech Paprota

Formuła 1 2016 – Mercedes

Sezon 2016 jest ostatnim rokiem, kiedy obowiązywać będą „stare przepisy”, dlatego wszystkie samochody są ewolucjami poprzednich modeli – w tym W07 – najnowszy bolid Mercedesa. Domyślacie się pewnie, że sytuacja
w mistrzostwach nie ulegnie zbytnio zmianie, tym bardziej, że w trakcie przedsezonowych testów Nico Rosberg i Lewis Hamilton przejechali łącznie ponad 6000 km, co odpowiada praktycznie całemu dystansowi wyścigowemu, jaki czeka zawodników w trakcie 21 wyścigów sezonu. Kierowcy nie mieli żadnych problemów technicznych i wychwalali swoją maszynę jeszcze bardziej niż rok temu.

foto: Wojciech Paprota formuła 1 2016
foto: Wojciech Paprota


 


O tym jak mocny będzie w tym roku Mercedes, mogą świadczyć słowa Lewisa Hamiltona, który pierwszego dnia sprawiał nawet wrażenie zaskoczonego. W wieczornej rozmowie przy kubku ciepłego napoju i z ciastkiem w ręku – w pieczeniu którego Mercedes jest jeszcze lepszy niż w budowaniu samochodów – aktualny mistrz świata powiedział nam: „Szczerze mówiąc, to nigdy nie miałem takiego dnia testowego jak dzisiaj, że wsiadam do nowego samochodu i praktycznie nie mam żadnych problemów. Jest to efekt ciężkiej pracy całego zespołu. Dzisiaj widzę jednak, że ciężki trening się opłacił”.

foto: Wojciech Paprota formuła 1 2016
foto: Wojciech Paprota

Formuła 1 2016 – Ferrari

Włoska ekipa, z Maurizio Arrivabene u sterów, ponownie będzie grać w F1 drugie skrzypce. Włoch perfekcyjnie wszedł w rolę szefa zespołu, integrując całą ekipę z pomocą Sebastiana Vettela. „Dobrze rozumiem samochód, zachowuje się on dokładnie w taki sposób, w jaki chcę, ale mimo wszystko jestem świadom, że czeka nas jeszcze wiele pracy. Ten model ma więcej przyczepności i jest zdecydowanym krokiem naprzód, co budzi we mnie bardzo pozytywne uczucia. Ulepszona została również jednostka napędowa, a oprócz tego w niedalekiej przyszłości czeka nas jeszcze wiele nowych usprawnień, ale myślę, że już dzisiaj jesteśmy na całkiem niezłej pozycji” – słysząc takie słowa od Sebastiana Vettela, możemy być pewni, że czerwone bolidy będą w tym roku działały jeszcze sprawniej.

foto: Wojciech Paprota formuła 1 2016
foto: Wojciech Paprota

Kręcone przez kierowców czasy na testach od razu były o około półtorej sekundy lepsze od uzyskanych na torze Circuit de Catalunya podczas kwalifikacji do ubiegłorocznego wyścigu o Grand Prix Hiszpanii. Oprócz ogólnego rozwoju samochodów, zasadniczy wpływ ma na to nowe ogumienie Pirelli. Włoska firma przygotowała na ten sezon opony o dużo bardziej agresywnym profilu i „klifie”, który polega na tym, że po przejechaniu określonej liczby okrążeń, poziom przyczepność gwałtownie spada. Spadek ten następuje z kółka na kółko, ponieważ po zużyciu konkretnego poziomu „gumy”, odsłonięta zostaje inna, dużo mniej przyczepna warstwa, zmuszająca zawodnika do założenia nowego kompletu.


 


Formuła 1 2016 – nowe kwalifikacje

Od tego sezonu zmieni się też format kwalifikacji. Nowe zasady zakładają system eliminacji – nadal będziemy mieli trzy segmenty czasówki, jednak z każdego z nich zawodnicy będą odpadali pojedynczo, regularnie co 90 sekund, a nie tak jak było to od „zarania dziejów”, grupami, pod koniec każdej z części. Taki format sprawi, że czasami możemy być świadkami niespodzianek, szczególnie podczas pierwszych rund, ponieważ nowy format czasówki będzie na pewno dużo większym wyzwaniem logistycznym.

Formuła 1 2016 – będzie szybko!

Mimo że w tym sezonie okrojona została liczba dni zimowych testów, w tegorocznym kalendarzu znajdziemy rekordowe 21 rund, spośród których największą uwagę skupia na sobie Grand Prix Europy, które odbędzie się… poza Europą, w stolicy Azerbejdżanu, Baku. Wyścig ten rozegrany zostanie na ultrawąskich i ultrastarych ulicach tego starożytnego miasta, przez co widok rozbijających się bolidów na murach starych kamienic powinien być na porządku dziennym. Pikanterii wokół tego wydarzenia może dodawać fakt, że zawody te odbędą się w ten sam weekend, co legendarny wyścig Le Mans.
Za rok do Formuły 1 wchodzą zupełnie nowe przepisy, dlatego samochody będą musiały zostać zaprojektowane praktycznie od początku. Pakiety aerodynamiczne będą bardziej agresywne, a opony większe, przez co Międzynarodowa Federacja Samochodowa szacuje, że czasy okrążeń powinny spaść nawet o pięć – sześć sekund, a więc do poziomu z, najszybszego w historii, sezonu 2004.

Tego typu rewolucje od zawsze sprzyjały zmianom w układzie sił w stawce i może być tak i w tym przypadku. Władze sportu robią wszystko, aby zakończyć dominację Mercedesa, a tak radykalna zmiana daje takim ekipom jak Ferrari, Red Bull czy nawet McLaren i Renault szansę na odrobienie strat. Póki co dwa pierwsze zespoły muszą pogodzić się raczej z rolą tła dla niemieckiej ekipy
z gwiazdą, a dwa kolejne zanim zaczną myśleć o sukcesach, powinny skupić się na przeorganizowaniu własnych szeregów. W trakcie testów kierowcy obu ekip wielokrotnie parkowali swoje samochody na poboczu, dlatego w tym roku być może będą mogli walczyć o punkty.