Martini rozchodzi się z Williamsem. Co to oznacza?

To będzie ostatni sezon współpracy Williamsa z Martini. Bacardi Group nie zdecydowała się przedłużyć umowy z Brytyjczykami.

Tekst: Klaudia Kowalczyk

Stajnia tym kontraktem w 2014 roku wypełniła dziurę w budżecie po Pastorze Maldonado. Wenezuelczyk wnosił do Williamsa kwotę nawet 8-cyfrową i takie też pieniądze przynieść miało Martini. Dla firmy był to powrót do Formuły 1. W latach 2006-08 charakterystyczny logotyp mogliśmy zobaczyć na Ferrari, a wcześniej w latach 70. na Brabhamach.

Decyzja Martini o odejściu jest sensacją. Według ustaleń magazynu Autosport, firma chciała przedłużyć umowę z Williamsem lub poszukać innego zespołu do sponsorowania. Zarząd spółki postanowił jednak wycofać markę całkowicie. Dlaczego? W oświadczeniu czytamy o zmianie celów strategicznych.

Williams mógł o tych planach wiedzieć znacznie wcześniej, co tłumaczy dlaczego wybrali taki duet kierowców, a nie inny. Według informacji kanadyjskiej gazety „La Journal de Montreal”, Siergiej Sirotkin przynosi ze sobą 15 milionów dolarów. Ile wniósłby Robert Kubica? Znacznie mniej niż Rosjanin.

Nie szukam tu teorii spiskowych, bo samochód nie projektuje się za darmo. Nad samym projektem pracuje cały sztab inżynierów, następnie muszą powstać jego dwie „fizyczne” wersje. Doliczmy do tego podróże na wyścigi i całą otoczkę – w ten sposób zamkniemy się w kwocie niemal 220 milionów $, ale tylko na kierowcę. Cały zespół trzeba pomnożyć razy dwa. Dla porównania: Lance Stroll płaci za starty około 30 milionów $. Kropla w morzu potrzeb, jednak w czasach, gdy firmy chętnie nie dzielą się pieniędzmi, a F1 dopiero odżywa dzięki Liberty Media, każdy milion się liczy.

Współpraca między Martini a Williamsem oczywiście będzie kontynuowana w 2018 roku. Spółka w działaniach reklamowych planuje wykorzystać wszystkich trzech kierowców. Będzie to rok wyjątkowy, bowiem Martini Racing świętuje 50-lecie.

___________________________

Martini rozchodzi się z Williamsem