Czy Charles Leclerc podpisał już kontrakt z Ferrari?

Charles Leclerc Charles Leclerc

Ferrari już w styczniu może powitać w swoich szeregach nowego kierowcę. Jak donosi BBC, Charles Leclerc podpisał kontrakt ze stajnią z Maranello na dwa sezony. Tam miałby zastąpić Kimiego Raikkonena, który (po raz drugi) udałby się na sportową emeryturę.

tekst: Klaudia Kowalczyk / foto: Autosport.com

Obie strony dementują te informacje. Leclerc w komentarzu po kwalifikacjach do GP Austrii zaznaczył, że nawet nie było negocjacji kontraktu, a Ferrari twierdzi, że nie szuka kierowcy. BBC jednak już wielokrotnie podawało nieoficjalne informacje ze świata Formuły 1, które prędzej czy później się potwierdzały. Tym razem też nie mamy powodów, by im nie wierzyć.

Kimi Raikkonen, mimo dobrych występów w sezonie 2018, wyraźnie odstaje od Sebastiana Vettela. Iceman, z przerwą w latach 2010-2012, ściga się w F1 już od 17 lat. Historia z jego emeryturą powraca w zasadzie co roku i właśnie teraz to może być ten moment, by zejść ze sceny niepokonanym.

20-latek szturmem zdobył serce szefów zespołów F1 oraz fanów, którzy już porównują go do Sebastiana Vettela, Maxa Verstappena czy nawet do Michaela Schumachera. Prowadząc Saubera w swoim debiutanckim sezonie punktował w czterech na pięć ostatnich wyścigów. Najwyższą pozycję zajął w Azerbejdżanie. Tam dojechał na 6 miejscu wyprzedzając między innymi Fernando Alonso. Nie można zaprzeczyć, że pomogła mu w tym sytuacja na torze – podczas grand prix w Baku doszło do 3 kolizji, w których ucierpiało 6 kierowców, także tych z czoła stawki.

Już w ubiegłym roku niektóre gazety takie jak brytyjski The Guardian, nazwały Charlesa Leclerca przyszłą gwiazdą F1.

Charles Leclerc | Obiecujące początki

Jako czterolatek zaczynał ścigać się za kierownicą gokarta przygotowanego przez ojca Herve’a (dawniej kierowcy F3) oraz Philippe Bianchiego, ojca Julesa, z którym zresztą mały Charles się zaprzyjaźnił. Mamy rok 2005 i w tym momencie rozpoczęła się passa sukcesów Monakijczyka – mistrzostwo we francuskiej serii PACA, mistrzostwa kadetów oraz dalej w Junior Monaco Kart Cup oraz WSK Euro Series. W 2013 roku nie zdobył mistrzostwa w kartingu, bo uległ Maxowi Verstappenowi. Holender w przyszłym sezonie zadebiutował w Formule 1, a Leclerc przeniósł się do wyścigów bolidów jednomiejscowych – serii alpejskiej Formuły Renault 2.0 oraz Eurocup. Rok 2015 to praca dla ekipy Van Amersfoort w Formule 3, jednak bez mistrzostwa i „tylko” z czwartym miejscem w klasyfikacji generalnej. Bez fajerwerków? Najwięksi w motorsporcie twierdzili inaczej.

Charles Leclerc | Zainteresowanie Ferrari

Ferrari zainteresowało się Monakijczykiem w marcu 2016 roku, kiedy zaprosili go do swojej akademii. Wcześniej należeli do niej między innymi Jules Bianchi czy Sergio Perez. Sam Charles Leclerc w tym samym roku został wypożyczony do Haasa, gdzie był kierowcą testowym i wziął udział w czterech piątkowych treningach. Bolidem Ferrari przejechał też kilkanaście okrążeń podczas sesji dla młodych kierowców. A poza Formułą 1? Mistrzostwo GP3, dalej także tytuł w Formule 2 – stąd już prosto do Saubera, a dalej już wiemy, co się wydarzyło. Marcus Ericsson, zespołowy kolega z 4-letnim doświadczeniem w Królowej Sportów Motorowych, nie ma z 20-latkiem żadnych szans.

Charles Leclerc | Niezwykła dojrzałość

Dla Leclerca wiek to tylko liczba, bo na torze i poza nim pokazuje niezwykłą dojrzałość. Mimo tragedii, które go spotkały w ciągu ostatnich lat, ten nie tylko nie poddał się, ale walczył. Charles w 2014 roku stracił swojego przyjaciela, ojca chrzestnego i mentora zarazem. Podczas Grand Prix Japonii tragicznemu wypadkowi uległ Jules Bianchi. Przed debiutem w F1 Leclerc zastanawiał się, czy nie poprosić o zwolnienie zarezerwowanego ku pamięci Francuza numeru 17, by ścigać się dla niego, jednak ostatecznie zdecydował się na wybór #16 – numer najbliższy, który mógł wybrać. Natomiast w 2017 roku, tuż przed wyścigiem Formuły 2 w Azerbejdżanie, po długiej chorobie zmarł ojciec Charlesa – Herve. By uczcić jego pamięć, zwyciężył tę rundę.

Małe Księstwo Monako ma powody do dumy. Ich pierwszy kierowca od 25 lat i zarazem trzeci w dziejach F1 może okazać się człowiekiem, który zapisze się na kartach historii tego sportu. Awans do Ferrari, patrząc na obecną dyspozycję zespołu, nie może mu w tym zaszkodzić.