Maciej Kuromonow: „Rozgrywki ligowe to najlepsza dźwignia rozwoju”. (Wywiad)

Maciej Kuromonow jest wychowankiem szkółki żużlowej Speed Car Motoru Lublin. W rozgrywkach ligowych zadebiutował 6 maja 2017 roku na szczeblu 2. Ligi Żużlowej w meczu przeciwko ekipie PSŻ Poznań. Motor wygrał to spotkanie 58:32, a „Macias” zapisał przy swoim nazwisku jedno oczko. Po awansie Koziołków do Nice 1. Ligi Żużlowej, 20-latek musiał szukać możliwości wypożyczenia. Wybór padł na pierwszoligowy Orzeł Łódź.

tekst: Grzegorz Draus / foto: Piotr Mularczyk

Maciej Kuromonow: „Staram się robić wszystko, aby się utrzymać”


Grzegorz Draus: Jak leci?

Maciej Kuromonow: mnie po staremu. Raz lepiej, raz gorzej! (śmiech).

Może zacznijmy od tego, jak w ogóle zaczęła się Twoja przygoda z żużlem?

Moja przygoda ze speedwayem zaczęła się od tego, że namówiłem Mamę na podpisanie zgody na uczęszczanie na zajęcia szkółki, a potem sprawy szybko się potoczyły.

Jesteś wychowankiem lubelskiej szkółki żużlowej prowadzonej przez trenera Roberta Juchę. Po rocznym rozbracie Motoru z ligowym żużlem licencję „Ż” zdało 8 chłopaków, ale z tej ekipy ostałeś się tylko Ty, Emil Peroń i Eryk Borczuch.

Staram się robić wszystko, aby w tym sporcie się utrzymać. Bardzo duży wkład w to mają moi sponsorzy i właśnie dlatego nadal mogę cieszyć się jazdą.

Masz za sobą starty w 2. Lidze Żużlowej w barwach Speed Car Motoru Lublin. Jak ocenisz ten miniony sezon?

To był dobry rok dla mnie jak i dla klubu. Z mojej strony udało się dorzucić parę punktów do upragnionego awansu. Jednym słowem – jestem zadowolony!

W lidze zadebiutowałeś 6 maja 2017 roku w meczu przeciwko PSŻ Poznań zdobywając jedno oczko. Z koziołkiem na piersi odjechałeś w sumie 8 spotkań ligowych. Rozwinąłeś się przez ten rok?

Zrobiłem duże postępy jeśli chodzi o samą technikę jazdy, bo był to mój pierwszy sezon poważnego ścigania. Rozgrywki ligowe to najlepsza dźwignia rozwoju, ponieważ po zawodach z tak dużą publicznością, jazdy w największym stresie z dobrymi zawodnikami, zawody niższej rangi jedzie się z dużo większą swobodą i spokojem, co daje dosyć dynamiczny rozwój. Z czasem rosła pewność siebie i wystarczy porównać spotkanie z PSŻ Poznań z kolejnymi meczami w moim wykonaniu.

W zimie byłeś z lubelską drużyną na zgrupowaniu w Kazimierzu Dolnym. Jak było?

Było to bardzo dobre zgrupowanie. Pierwsze tygodnie od kiedy mogłem zacząć w pełni trenować po operacji barku, nie obijałem się.

 „Za Łodzią przemawiało dużo argumentów”

Speed Car Motor Lublin awansował do Nice 1. Ligi Żużlowej i wiadome było, że o miejsce w podstawowym składzie będzie bardzo trudno. W sezon 2018 wszedłeś zdeterminowany do walki o skład czy od początku rozglądałeś się za możliwością wypożyczenia?

Nie myślałem o tym czy będę walczył o skład czy nie, miałem za sobą ciężką zimę i chciałem, żeby ta męczarnia w końcu przyniosła efekty. Postanowiłem, że będę jeździł jak najwięcej będę mógł. W Łodzi było tylko dwóch juniorów, więc to była lepsza perspektywa jeśli chodzi nawet o skład na zawody młodzieżowe. 

Najpierw miało być wypożyczenie do Krosna, ostatecznie wylądowałeś jednak w Orle Łódź. Dlaczego?

Prowadziliśmy rozmowy z klubem z Krosna, finalnie jednak inny zawodnik podpisał tam kontrakt, jak mnie poinformowano. Z drugiej strony za Łodzią przemawiało dużo argumentów.

Od początku Twojej przygody z żużlem współpracujesz z teamem Roberta i Jakuba Miśkowiaków. Jak to się zaczęło i na czym ta współpraca polega?

Rodzinę Miśkowiaków poznałem dzięki wspólnym sponsorom. Dużo pomagają mi jeśli chodzi o podpowiadanie na zawodach czy treningach, Pan Darek Miśkowiak (tata Roberta Miśkowiaka) często wspiera mnie też sprzętowo.

Team Miśkowiaków pomógł w wypożyczeniu do Łodzi?

Zarówno Miśkowiakowie jak i ja byliśmy za tym wypożyczeniem.Zobaczymy Cię w barwach Orła w spotkaniach ligowych czy skupiasz się na startach w zawodach młodzieżowych?

Nie ukrywam, że chciałbym jak najszybciej zadebiutować w Nice 1. Lidze Żużlowej, ponieważ jest to dla mnie taki kolejny szczebelek w dążeniu do celu.

Jak obecnie wygląda Twoje zaplecze sprzętowe?

W tej kwestii niewiele się zmieniło. Artur Małecki przygotowuje mi silniki, a moi sponsorzy dbają o to, żebym miał na czym jeździć, a nie ujeżdżał osiołki. Już od zeszłego sezonu tak wygląda ta współpraca i wiem, że z nimi nie muszę martwić się o te kwestie.

„O wszystkim zdecydują play-offy”

Masz za sobą pierwsze jazdy na nowym torze Orła Łódź. Jak wrażenia?

Tor w Łodzi mile mnie zaskoczył. Narazie mam za sobą dopiero pierwsze jazdy, ale z wyjazdu na wyjazd jest coraz lepiej.

Obecnie Orzeł Łódź zajmuje przedostatnie miejsce w tabeli Nice 1. Ligi Żużlowej, choć działacze zapowiadają, że stać ich jeszcze w tym sezonie na play-offy. Myślisz, że się uda?

Oczywiście mam nadzieję, że uda się załapać do fazy play-off. Osobiście postaram się zrobić wszystko, żeby wspomóc w tym drużynę!

W sezonie 2019 Motor Lublin będzie w PGE Ekstralidze?

O wszystkim zdecydują play-offy, wszyscy wiemy jak nieprzewidywalna jest ta dyscyplina i jeszcze nie raz nas zaskoczy. Nie chcę obstawiać co będzie pod koniec sezonu, żeby nie było, że zapeszyłem (śmiech).

Czego byś sobie życzył w obecnym sezonie?

Pięknym zakończeniem tego sezonu byłoby przyczynienie się do awansu drużyny i odjechanie go bez przeszkód, które niestety dosyć często się zdarzają. Chciałbym podziękować za wsparcie swojej rodzinie, firmom DampfCousin’s, Drift Trike i Skate Town, Aromatino, oraz rodzinie Miśkowiaków i Edwardowi Mazurowi. Szczególne podziękowania należą się Panu Witoldowi Skrzydlewskiemu za pomoc po awarii auta. Pozdrawiam kibiców obydwu klubów, znajomych i czytelników!

Artykuł powstał przy współpracy z firmą Speed Car