Bentley Flying Spur – nowy wymiar luksusu od Brytyjczyków

Bentley Flying Spur z pyszczka

Bentley Flying Spur | Połączenie brytyjskiej limuzyny z osiągami supersamochodów? Okazuje się, że może to iść w parze. Dodajmy do tego ręczne wykończenie auta – wszystko „Made in Britain”.

Autor: Jakub Bąk | Zdjęcia: Bentley Press

Jednostką napędową jest silnik W12 o pojemności 6 litrów, który stosowany jest w tej marce od wielu lat z dużym powodzeniem. Generuje on moc 626 KM, co daje osiągnięcie 100 km/h od 0 w czasie 3,7 sekundy, aż o 0,7 sekundy szybciej od poprzedniej generacji. Oczywiście nie jest to jedyny motor, w jaki będzie możliwy do wyboru, jest także silnik V8 oraz V6 w wersji hybrydowej, które będą dostępny w późniejszym okresie sprzedaży. Ten ostatni motor będzie wprowadzony w sierpniu razem z modelem Bentaya Hybrid.

Mimo pozorów przyjazna dla środowiska nie jest tylko wersja hybrydowa, ponieważ wersja W12 będzie miała system odpowiedzialny za odłączanie połowy cylindrów podczas jazdy poniżej 3000 obr./min. Przełożenie tej mocy i technologii na drogę będzie możliwe dzięki 8-stopniowej dwusprzęgłowej automatycznej skrzyni biegów. Jak twierdzi producent, zapewni ona „płynne i wyrafinowane przyspieszenie, szybszą zmianę biegów i mniejsze spalanie”. Wszystko to umożliwi osiągnięcie z jednostką W12 prędkość ponad 330 km/h.

Bentley Flying Spur | charakterystyka

Komfort jazdy podwyższa również tylna oś skrętna aktywna przy małych prędkościach. Dzięki temu zmniejsza się promień skrętu auta, a w konsekwencji łatwiej się manewruje i parkuje. Przy jeździe „na trasie” komputer ustawia tylną oś w takim samym kierunku jak przednią, co ma z kolei poprawić stabilność samochodu podczas jazdy pozamiejskiej.

Bentley Flying Spur tył

Mechanicznie samochód ma większy rozstaw osi o 13 cm względem poprzednika, co daje więcej przestrzeni dla pasażerów, lecz ten dodatek nie wyróżnia samochodu na tle konkurencji.

W podstawowej wersji auto ma 21-calowe felgi, a w wersji Mulliner aż 22-calowe, co czyni je największymi felgami oferowanymi dla tego modelu.

Bentley Flying Spur | wnętrze

Wnętrze jest wykonane zgodnie ze standardem do jakiego przyzwyczaiła nas marka, czyli drewno i skóry najwyższej klasy. Tuż obok cyfrowych zegarów znajduje się wyświetlacz, który ma trzy tryby. Pierwszy to komponująca się z deską rozdzielczą drewniana wstawka. Drugi to ekran o przekątnej 12,3” pokazujący najpotrzebniejsze parametry. Ostatni to 3 konfigurowalne analogowe wskaźniki znajdujące się na takiej samej drewnianej wstawce jak w pierwszej opcji. Oczywiście to można już było spotkać w sportowym GT marki. Nowością są wywietrzniki usytuowane między zegarami z krawędziami stylizowanymi na diamentowy szlif, możliwość bezprzewodowego ładowania smartfonów, czy wejście USB. Na tych dodatkach lista się nie kończy, a opcje tutaj też nie mają tylko kilku pozycji.

Bentley Flying Spur | wnętrze

W nowej generacji skupiono się bardziej niż zwykle na pasażerach podróżujących na tylnych fotelach. Przejawia się to na przykład poprzez opcję doboru ciemniejszej skóry na przedni rząd siedzeń i jaśniejszej na tylne. Pasażerom również dano możliwość kontrolowania niektórych parametrów podczas jazdy. Umożliwia to dotykowy tablet zainstalowany na końcu środkowego tunelu. Dzięki niemu można regulować temperaturę klimatyzacji, zobaczyć telemetrię pojazdu, czy nawet włączyć i ustawić rodzaj masażu. Kolejną nowością jest całkowicie zmienione pikowanie skór na drzwiach. Detal, który przyciąga oko.

Bentley Flying Spur | cena

Podobno o pieniądzach dżentelmeni nie rozmawiają, a jak wiadomo Brytyjczycy z tego słyną, dlatego ceny mają odpowiedni poziom. W tym momencie znamy ceny dwóch z trzech wersji silnikowych. Wersja z V8 jest najtańsza i kosztuje będzie £165 000 (ok. 750 000 zł). Za wersję z silnikiem W12 zapłacimy natomiast £185 000 (ok. 850 000 zł). Są to ceny podstawowych modeli. Musimy dodać do tego cały pakiet gadżetów, które w segmencie marek premium nie należą do tanich.

Reasumując, jest to brytyjska odpowiedź na Mercedesa S klasę Maybach. Pokazuje także rodzimym konkurentom, gdzie ich miejsce. Rolls-Royce Phantom, o którym pisaliśmy w #4 numerze Magazynu Motór, ma się czego bać.