Elon Musk to szalona postać. Raz robi kolosalny szum wokół pickupa, wykonanego z kilku płaskich kawałków blachy, a raz dodaje do oferty najszybsze auto na świecie, czym specjalnie chwalić się nie zamierza.

Testarossa dla większości dzisiejszych czterdziestolatków była autem z plakatu nad łóżkiem, przedmiotem kłótni w szkole pod tytułem „co jest lepsze, Testarossa czy Countach” i niekwestionowanym symbolem bycia cool, zanim jeszcze wymyślono to słowo. Któż z nas nie chciał odpalić papierosa, założyć białej marynarki i stać się na chwilę Sonnym Crocketem z Miami Vice?

Świat motoryzacji podzielił się na pół w obliczu premiery nowego Jaguara F-Type z czterocylindrowym silnikiem. Czy jest to przykład upadku brytyjskiej marki? Czy może zgrabne lądowanie na cztery łapy w obliczu rynkowych realiów?

Pomimo wózka, na który usiadł w wieku 17 lat przez rdzeniowy zanik mięśni, stale rośnie mu apetyt na życie. Jego podróż przez obie Ameryki opisana w książce „Krok po kroku. Z Ziemi Ognistej na Alaskę”, odbyta z przyjacielem Maciejem Kamińskim, poznanym w najgorszym momencie życia, to tylko wierzchołek góry dających do myślenia historii. 

Historia zaczęła się w latach 50. ubiegłego wieku. Nowatorski projekt szybko podbił rajdowe oesy, zapisując się na kartach motoryzacyjnej historii. Niestety równie szybko został zamknięty. Czy nostalgiczne wskrzeszenie A110 okazało się sukcesem na większą, niż wyłącznie wizerunkową skalę?

Miłośników hot-hatchy nieustannie przybywa, dlatego organizacja wyścigu specjalnie dla ich użytkowników okazało się ogromnym sukcesem. Jak było na II rundzie Hot Hatch Cup?

Rzeczywistość się zmienia. Kiedyś niewyobrażalne było auto bez radia na kasety, dzisiaj w takich kategoriach myślimy o CarPlay i serwisie streamingowym w naszym telefonie.

Świat fanów motoryzacji przepełniony jest opiniami, że w przeszłości samochody były lepsze i bardziej wyraziste. Producenci próbują wykorzystywać te nastroje i tworzyć współczesne interpretacje, czego najlepszym przykładem jest Fiat 500 czy Alpine A110. Może czas na Ferrari?

Mocne, sportowe auta z manualną skrzynią biegów stają się powoli przeżytkiem. Nikogo nie powinno to dziwić – samochody mają coraz większą moc, a i kierowcy stali się bardziej wygodni. Jednak jest coś romantycznego w ręcznej zmianie biegów, szczególnie gdy mówimy o aucie stworzonym do dawania radości z jazdy.

Miotacze ognia, napęd rakietowy, spadochron czy system sterowania za pomocą telefonu Ericsson. Samochody Agenta 007 od zawsze mogły pochwalić się imponującym wyposażeniem, ale czy ich wersje cywilne zachwycają po dziś dzień? Oto zestawienie wszystkich filmowych aut, jakie James Bond otrzymał od Q na przestrzeni 24 filmów.