Łukasz Myszyński: „Projektant to artysta interdyscyplinarny”

Ukończył Master Course of Car Design na uczelni Scuola Politecnica di Design w Mediolanie ze stypendium sponsorowanym przez Volkswagen Group. Jest absolwentem Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Podczas pobytu we Włoszech realizował projekty we współpracy z Lamborghini, Audi oraz Ducati. Więcej prac Łukasza Myszyńskiego znajdziesz na stronie: www.myszynski.design
Ukończył Master Course of Car Design na uczelni Scuola Politecnica di Design w Mediolanie ze stypendium sponsorowanym przez Volkswagen Group. Jest absolwentem Akademii Sztuk Pięknych we Wrocławiu. Podczas pobytu we Włoszech realizował projekty we współpracy z Lamborghini, Audi oraz Ducati. Więcej prac Łukasza Myszyńskiego znajdziesz na stronie: www.myszynski.design

 

Łukasz Myszyński

Rozmawiał Mateusz Cieślak

Przebłysk geniuszu czy wynik chłodnej kalkulacji – od czego zaczyna się projektowanie samochodu?

Łukasz Myszyński designŁukasz Myszyński: W początkowej fazie powinien to być przebłysk geniuszu. Projektant kreuje produkt, to on swoją ręką rysuje linie, które później tworzą np. sylwetkę samochodu. Myślę, że nic nie zastąpi kreatywnego umysłu i wolności tworzenia. Każdy projektant, wymyślając dany produkt, wkłada weń cząstkę siebie, to wypływa z jego doświadczeń, przeżyć i wrażliwości. Tylko tak możemy stworzyć coś unikatowego. Oczywiście to brzmi pięknie, ale w końcu i tak dochodzi chłodna kalkulacja. Produkt, nieważne czy samochód, czy inny przedmiot, musi spełnić określone funkcje, zaspokoić czyjeś potrzeby. Do tego powinien być dobrze wykonany i odpowiadać ceną danej grupie odbiorców. To narzuca pewne ograniczenia, ale od tego są kreatywne umysły projektantów, żeby spełnić oczekiwania klientów i zmieścić się w określonych założeniach, uwzględniając możliwości techniczne i koszty.

Najciekawsze są oczywiście koncepty, gdzie tych ograniczeń jest mniej niż w przypadku modelu seryjnego. Często widać w nich rękę projektanta odpowiedzialnego za stylistykę, jak np. Mercedes Vision EQS czy kultowe BMW GINA. Linie, powierzchnie i dobór materiałów wynikają z określonej wizji. W zależności od budżetu firmy tworzą naprawdę spektakularne projekty, określające kierunek, w którym podąża dana marka. Dziś świat jest pełen konceptów, które publikowane są np. na Instagramie. Wiele z nich istnieje tylko w formie cyfrowej, ale niektóre otrzymują prawdziwe życie. W moim projekcie Cadrone inspiracją był dron i nowe technologie, budżet był ograniczony, jednak bardzo chciałem zbudować go w skali 1:1. Zależało mi, żeby pokazać, jak forma pojazdu może wynikać ze współczesnej inspiracji. Na początku narysowałem rzut z góry drona, a później przeniosłem ten wzór na formę samochodu, gdzie koła były inspirowane wirnikami, a na dachu tworzył się znak X. Efekt był taki, że na wystawie w Poznaniu w 2017 roku słyszałem, jak dzieci mówiły: „Wow, ten samochód będzie latał”. (śmiech)

Czy motoryzacja jest sztuką?

Projektowanie to sztuka łączenia artyzmu z techniką. Łatwo jest narysować skomplikowane formy, ale sztuką jest przełożyć je na rzeczywisty produkt. Dlatego projektant powinien być artystą interdyscyplinarnym. Musi wyrażać swoje pomysły za pomocą kilku kresek, później przenieść je na cyfrowy model 3D, a następnie na rzeczywisty produkt. Projekty dla chińskiego producenta samochodów były dla nas sporym wyzwaniem, ponieważ musieliśmy przenieść dość odważne szkice na modele 3D, tak, żeby nie utracić ich charakteru i nie zgubić konkretnych linii. Trzeba pogłówkować, jak zobrazować np. luksusową formę za pomocą kilku linii, a później stworzyć z nich bryłę samochodu.

Bardzo ciekawym elementem procesu projektowania samochodów jest modelowanie ich w glinie. Wtedy można poczuć formę, proporcje i jakość powierzchni. Jest to bardzo przyjemny moment, gdy wizja nabiera realnych wymiarów. Godziny rzeźbienia i analizowania formy pozwalają na dopieszczenie projektu. To niezwykle satysfakcjonujący etap całego procesu, zwłaszcza gdy efekt spełnia założenia i oczekiwania. Na studiach tworzyliśmy modele samochodów w skali 1:4, jest to dość dobry rozmiar do pokazania wizji. Producenci tworzą takie modele, bo można je wykonać relatywnie szybko i sprawdzić, jak w rzeczywistości będzie wyglądać to, co najpierw istniało tylko na papierze. Po zatwierdzeniu konkretnych rozwiązań przechodzi się do modeli w skali 1:1, gdzie zespół modelarzy rzeźbi powierzchnie, które później trafią do produkcji.

Poza projektowaniem zajmujesz się również malowaniem obrazów. To odskocznia czy płaszczyzna, na której również szukasz spełnienia?

Rysowaniem samochodów zajmuję się od dziecka, lubiłem zarysowywać zeszyty różnymi pojazdami. Najczęściej były to moje wizje samochodów i wtedy jeszcze nie wiedziałem, że to już jest projektowanie. (śmiech) Ukończyłem Akademię Sztuk Pięknych we Wrocławiu na wydziale Wzornictwa Przemysłowego, uczyliśmy się nie tylko projektowania, ale także malarstwa, rysunku i rzeźby. Malarstwo dało mi podstawy do operowania kolorami, światłem i cieniem, a także możliwość przekazania energii na płótno, wyrażenia emocji. Po ukończeniu studiów projektowania samochodów w Mediolanie zacząłem łączyć malarstwo i auta. Do tego eksperymentowałem z narzędziami cyfrowymi oraz zacząłem tworzyć grafiki kultowych samochodów. Najczęściej interesują mnie te, które są bliskie mojej duszy – sportowe, rasowe dzieła sztuki na kołach. Jest to więc moja potrzeba ukazania motoryzacji, która według mnie powinna być żywa, kolorowa i z charakterem. Na końcu oczywiście miło jest, gdy inni doceniają to, co robię i chcą mieć mój obraz lub grafikę u siebie w domu.

Dlaczego wieszamy obrazy samochodów w mieszkaniach? Przecież nasze miasta toną w autach, których mamy dość, szczególnie stojąc w codziennych korkach.

Bo samochody to przedmioty, z którymi wiążemy emocje, przy których snujemy marzenia, identyfikujemy się z nimi. Jest to element duszy wielu ludzi i chcemy mieć z nimi kontakt jak najczęściej. Jeśli przedstawione są w atrakcyjny sposób, to stanowią genialną dekorację mieszkania, a dla właściciela mają także wymiar emocjonalny. Wchodząc do domu, gdzie wiszą obrazy samochodów, nie masz wątpliwości, co siedzi w duszy domownika. Auta na ścianach dają poczucie obcowania z pasją na co dzień, nawet wtedy, gdy nie jedziemy akurat krętą górską drogą sportowym coupe.

Obrazy tego autora kupisz w naszym sklepie: www.motormag.pl/sklep

XX wiek to designowa sinusoida – trendy raz zmierzały w kierunku obłości, raz w stronę kantów. Czy współcześnie możemy mówić o jakimś głównym stylu, według którego projektowane są auta?

Myślę, że powoli zaczyna dominować minimalizm. Oszczędność w środkach przekazu. Już same powierzchnie samochodu zaczynają mówić o jego kształcie, często nie warto ich niszczyć dodatkowymi liniami i załamaniami. Dobrze wymodelowane powierzchnie to sztuka sama w sobie. Projektanci często analizują ułożenie światła na karoserii, jest to bardzo ważny element. Dziś rezygnujemy z wielkich grilli w samochodach elektrycznych, nie będziemy potrzebować rur wydechowych, chowamy klamki i lusterka, to wszystko wpływa na formę. Ciekawie prezentuje się Hyundai Prophecy Concept, którego stylistyka jest bardzo oszczędna w środkach, obłych powierzchni nie zakłóca żadna niepotrzebna linia, a całość wygląda zjawiskowo i elegancko. Volvo w swoim skandynawskim stylu zachowuje elegancję i szyk, bez prężenia muskułów. Oczywiście zdarzają się skomplikowane projekty z nowoczesnymi wzorami i fakturami na karoserii jak Renaul EZ-Ultimo czy Bentley EXP 100GT, ale myślę, że to czysta forma bez udziwnień dłużej zachowa świeżość. Spójrzmy na Ferrari Roma, którego sylwetka według mnie jest doskonale wyrzeźbiona, bez niepotrzebnego show. Czysta, piękna forma.

Czy to, jak obecnie projektuje się auta, ma związek z innymi aktualnie panującymi trendami np. w architekturze, modzie czy sztuce?

Koncepty na pewno, ale samochody produkcyjne trochę mniej. Dziś dużą rolę odgrywają wnętrza pojazdów, które stają się coraz bardziej autonomiczne. To tutaj można bawić się strukturą materiałów, fakturą i wzorami. Inspiracje z architektury i mody mają tu szerokie zastosowanie. Już samo to, że podczas jazdy kierowca nie musi trzymać rąk na kierownicy, otwiera różne opcje kształtowania deski rozdzielczej i układu wnętrza. Możliwość obrotu foteli przednich w stronę pasażerów daje duże pole do kreowania czegoś w rodzaju lounge i miejsca odpoczynku w czasie podróży. Tworzymy więc już małą architekturę we wnętrzu i w zależności od stylizacji inspiracją mogą być np. luksusowe hotele, jachty lub odpoczynek na łonie natury.

Kilka lat temu zaprojektowałem koncepcyjny model dla osoby, która porusza się na wózku inwalidzkim. Była to moja praca dyplomowa. Samochód miał cieszyć oko i dawać radość z jazdy. Inspiracją dla stylizacji nadwozia były linie samochodów Ferrari. Zaprojektowałem też kompatybilny wózek. Taki człowiek może na wózku swobodnie wjechać do samochodu i cieszyć się sportową jazdą, przy okazji wyróżniając się na drodze oryginalnym stylem.

Premierze większości aut towarzyszy festiwal komentarzy w stylu „Tył wygląda jak z modelu X, a przód skopiowali z marki Y”. Dlaczego producenci zrezygnowali z oryginalnych cech?

Myślę, że każda marka ma swoje DNA i stara się je pielęgnować. Widać to na przykładzie świateł – marki starają się, by wzór świateł zarówno przednich, jak i tylnych był na drodze rozpoznawalny z daleka oraz w ciemności. Natomiast konstrukcje techniczne i wymagania klientów zbliżyły wymiary oraz formy samochodów, dlatego mało jest modeli, które możemy rozpoznać w ułamku sekundy nawet ze zmrużonymi oczami. Choć jest kilka wyjątków – MINI, FIAT 500, Porsche 911, Tesla Cybertruck, Jeep Wrangler, Mazda MX-5, pewnie znalazłoby się jeszcze kilka innych modeli.

Czy kiedyś było lepiej? Czy po prostu jesteśmy zbyt rozpieszczeni, skoro nie doceniamy współczesnych konstrukcji?

Pod względem technologicznym nigdy nie było tak dobrze. Nowoczesne systemy pomagają tworzyć coraz bezpieczniejsze samochody. Oczywiście chcemy być rozpieszczani dodatkowymi funkcjami, sterowaniem głosem, autonomiczną jazdą. Już dziś, gdy podchodzimy do samochodu, drzwi mogą się same dla nas otworzyć i zamknąć. Praktycznie nie musimy używać kluczyków. Czy to dobrze, czy źle? Chyba dobrze, idziemy do przodu i fajnie jest cieszyć się możliwościami, jakie daje nam technologia. Natomiast dla fanów czystej radości z jazdy nie będzie istotny system keyless czy ambient lighting, tylko frajda z prowadzenia samochodu. Myślę, że takie auta nie zginą, zmienią się jedynie formy napędu.

Co czeka nas w przyszłości?

Pojazdy autonomiczne na pewno zagoszczą w naszym życiu, pewnie będą na początku stanowić publiczne formy transportu lub będą wynajmowane w formule car sharingu. Na co dzień w zatłoczonych miastach częściej będziemy używać transportu publicznego, samochodów elektrycznych czy nawet dronów jako formy ekskluzywnych taksówek. Jednak w wolnym czasie wiele osób zechce cieszyć się tradycyjną motoryzacją i możliwością prowadzenia samochodu. Jeśli będziemy mieć w sobie taką potrzebę, to producenci będą chcieli ją zaspokoić, zarabiając na tym. Technologia się rozwija, a my nie powinniśmy się jej bać, tylko z ekscytacją czekać na to, co przyniesie przyszłość.

Obrazy tego autora kupisz w naszym sklepie: www.motormag.pl/sklep