Ducati Scrambler Custom – trochę historii
Marka powstała w 1926 roku i początkowo zajmowała się produkcją części do urządzeń elektrotechnicznych. Z czasem wyspecjalizowała się w wytwarzaniu kondensatorów, wykorzystywanych do budowy odbiorników radiowych. Jeszcze przed wyzwoleniem Włoch Ducati zdobyło licencję na silnik rowerowy. W 1950 roku na bazie tej jednostki powstał pierwszy motorower, nazwany Cucciolo, co w wolnym tłumaczeniu oznacza „szczeniaka”.
Pierwszy szosowy motocykl o większej pojemności powstał w latach 60. Był to model Mach 1 – dziarska 250 osiągająca 24 KM i sensacyjne 160 km/h. Wtedy to narodził się sportowy duch marki. Lata 70. to czas pierwszych jednostek typu L-twin oraz kultowego rozrządu desmodromicznego, będącego do dziś znakiem rozpoznawczym Ducati. Lata 80. to kolejny złoty okres rozwoju z kultowym silnikiem Desmoquattro, który zrobił z modelu 916 legendę World Superbike. Tak dobrnęliśmy do XXI wieku i obecnego statusu włoskiej marki.
Prezentowany egzemplarz to motocykl całkowicie współczesny, ale należący do modnego ostatnio nurtu neoklasyków. Seria Scrambler powstała na fali popularności takich modeli jak Triumph Bonneville czy BMW R nine-T. Ekipa z Bolonii postanowiła ukroić sobie kawałek tego tortu, tworząc zupełnie nową linię – Scrambler. Nazwa jest o tyle myląca, że większość przedstawicieli tego typoszeregu należy określić raczej mianem roadsterów, czyli drogowych motocykli bez owiewek. Są oczywiście modele kierujące się w stronę off-roadu, ale bardziej wizerunkowo niż faktycznie. Ducati Scrambler otrzymał zakrojoną na szeroką skalę kampanię marketingową, która została przyjęta negatywnie przez motocyklistów, głównie z powodu sztucznego stylu. Skupmy się jednak na samym motocyklu, a nie jego otoczce.
Marzena „SheMoto” Chrostek
Ducati Scrambler Custom – punkt wyjścia
Najmniejszym przedstawicielem Scramblerów jest model o pojemności 400 ccm. Zanim ogarnie was święty gniew na tak lichą pojemność, to warto wspomnieć, że w latach 80. Ducati wypuszczało model SuperSport w wariantach 350, 400 i 600. Działo się tak ze względu na różne przepisy obowiązujące w krajach, gdzie oferowano ten model. Nie odbierało im to jednak niczego z szorstkiego charakteru większych braci. W przypadku współczesnej czterysetki nie ma jasnych przesłanek, czy taka pojemność została zastosowana ze względów legislacyjnych, czy z potrzeby rynku. Jasne jest jednak, że nawet najmniejszy ze Scramblerów jest prawdziwym Ducati.
Historia opisywanego egzemplarza jest wyjątkowa. Zyskał on w Polsce nową postać i zdobył uznanie na całym świecie. Jak? Krwistoczerwony cafe racer w seryjnej postaci trafił do Eastern Spirit Garage, firmy, która wzbogaca świat niestandardowymi motocyklami. Nie był to jednak zwykły projekt. Maszyna miała wziąć udział w customowym konkursie Ducati Custom Rumble. Pikanterii dodawał fakt, że twórca miał jedynie 45 dni na zbudowanie swego dzieła. Tempo musiało być więc szalone.
Sylwester – głównodowodzący Eastern Sprint Garage – po raz pierwszy przebudowywał motocykl niejapoński i nowy zarazem. Prace rozpoczął, jak zwykle, od usunięcia seryjnych elementów, a gdy ukazała się rama z zespołem napędowym, trzeba było nadać jej nową formę. W zamyśle miał to być sprzęt o mocno cafe racerowym charakterze, ale nie pozbawiony włoskiego charakteru.

Ducati Scrambler Custom – modyfikacje
Już w początkowej fazie stało się jasne, że elementy znajdujące się pod siedzeniem muszą zostać usunięte. Zgodnie z najlepszymi customowymi kanonami, w tym miejscu ażurowa rama świeci pustką. Zwróćcie uwagę na ciekawie poprowadzoną rurę wydechową, przechodzącą za tylnym cylindrem i kończącą się tłumikiem nad wahaczem. Seryjna, ciężka w formie rama pomocnicza została przebudowana, a na niej umieszczono minimalistyczne siedzenie z garbem na „zadupku”.
Zbiornik paliwa pozornie wydaje się seryjny, ale i on nie ustrzegł się zmian. Żeby nadać sylwetce agresywności, Sylwester zdecydował się na obniżenie przedniego i tylnego zawieszenia. Wisienką na torcie są złote koła, obute w opony typu slick.
Są jednak i kontrowersyjne elementy, spośród których na pierwszy plan wychodzi lampa. W moim odczuciu jest nieco za duża i delikatnie zaburza tę bardzo zgrabną sylwetkę. Mimo to uważam, że ma klasyczny polot i swym kształtem mocno nawiązuje do lat 60.
Uwagę zwraca barwa, jaką zastosował Sylwester. Pozornie jest to zwykła czerwień, ale gdy przyjrzymy jej się bliżej, możemy dostrzec wiele smaczków. Do pomalowania wszystkich elementów zużyto 800 ml lakieru, którego litr kosztuje… 10 tys. zł. Ostatecznie położono osiem warstw lakieru, a końcowy efekt można podziwiać na zdjęciach, choć najpiękniej prezentuje się na żywo.

Ostatnim elementem budowy był silnik. Najbardziej widoczną nowinką jest oczywiście układ wydechowy, poskręcany jak spagetti na talerzu głodnego Piero. Specjalnie dobrane tłumiki sprawiły, że L-twin nabrał wyraźnie basowego charakteru, ale nie krzyczy nadmiernie, co byłoby raczej prostackie, a przecież nie przystoi to tak wyrafinowanemu projektowi. Czterysetka nie jest wulkanem mocy, ale do napędzania tak lekkiego ciałka wystarcza bezproblemowo. W końcu dziś custom nie służy do ścigania, liczy się styl.
Jeszcze w trakcie prac Eastern Sprint Garage musiał dokumentować w mediach społecznościowych, jak posuwa się projekt. Wymagał tego jeden z punktów konkursu. Całość musiała zostać ukończona do 30 stycznia 2018 roku. Wtedy też rozpoczynało się głosowanie, trwające do 20 marca 2018 roku. Przebudowany motocykl zarejestrowano dwa dni przed ostatecznym terminem.
Projekt nieznanej szerzej firmy z Polski od razu wzbudził wielkie zainteresowanie. Większość konkurentów postanowiła budować swoje projekty na bazie flagowego 1100. Czterysetka zaskakiwała więc już samą obecnością w tym towarzystwie, a jej ostateczna forma sprawiała, że pozytywnym reakcjom nie było końca. Polski Scrambler piął się w górę rankingu z każdym dniem, aż ostatecznie zwyciężył.
Ducati Polska i Eastern Sprint Garage mogli z dumą odbierać nagrodę za najlepszą przeróbkę Ducati Scrambler Custom w Europie. Naszym zdaniem jest to całkowicie zasłużone wyróżnienie. Customowy świat rządzi się swoimi prawami, wśród których najważniejsza pozostaje kreatywność i umiejętność jazdy pod prąd. Bo jak inaczej nazwać sukces wyśmianego przez właścicieli dużych Ducati Scramblera?

Artykuł powstał we współpracy z blogiem YOUNGTIMERBIKE.PL
POPRZEDNI
NASTĘPNY





