Dacia Sandero 1.0 LPG

DACIA SANDERO 1.0 TCE LPG – Brak wstydu

O tym, że Dacia wstydem nie jest, pisaliśmy już nie raz, ale teraz francusko-rumuński mariaż wchodzi na jeszcze wyższy poziom zadowalania klienta.
O tym, że Dacia wstydem nie jest, pisaliśmy już nie raz, ale teraz francusko-rumuński mariaż wchodzi na jeszcze wyższy poziom zadowalania klienta.
Tekst i zdjęcia: Łukasz Kamiński

DACIA SANDERO 1.0 TCE 100 COMFORT LPG |
Dacia Sandero znana jest polskim kierowcom od kilkunastu lat. Pierwsze egzemplarze rozpoczęto produkować w Rumunii w 2008 roku, a auto bazowało konstrukcyjnie na lubianym w naszym kraju Loganie. Szturmem na ulice wdarła się jednak dopiero druga odsłona tego modelu, która pojawiła się w sprzedaży w 2012 roku. Auto rodzinne, taksówki, tanie firmy przewozowe, kurierzy – z coraz zgrabniejszego hatchbacka korzystało coraz większe grono odbiorców. Trzecia jego odsłona więc musiała zadziwić i zrobiła to skutecznie. Jesienią zeszłego roku zaprezentowano najnowszą Dacię Sandero, a na ulicach od początku 2021 roku coraz liczniej możemy zaobserwować ich obecność. Co się głównie zmieniło?

Dacia Sandero 1.0 LPG

Przede wszystkim kompaktowa Dacia nabrała wyrazu. Auto – abstrahując od wiecznych uprzedzeń co do marki – naprawdę może się podobać i bez problemu mogłoby nazywać się chociażby… Renault Clio, z którego ostatnią generacją zresztą dzieli płytę podłogową. Nowocześnie wyglądające auto oferowane jest w bazowej, „gołej” wersji Access, podstawowej, acz dość kompletnej Essential oraz najwyżej pozycjonowaną Comfort. Dwie ostatnie mogą występować także w nieco bardziej lifestylowej odmianie Stepway. Dacia Logan nabiera charakteru zwłaszcza wtedy, kiedy wyposażona jest w reflektory LED. Rzecz jasna nie jest to wyposażenie standardowe, ale warto wyposażyć w nie auto przy konfiguracji, oczywiście nie tylko ze względu na wygląd, ale przede wszystkim bezpieczeństwo i komfort eksploatacji. Poza tym to wciąż zgrabny kompakt, teraz nieco bardziej muskularny i dojrzały. We wnętrzu zmian jest dużo mniej. Plastiki wciąż wołają o pomstę do nieba, ale to już cecha Dacii – skądś biorą się te oszczędności, które wpływają na cenę. W zasadzie deskę rozdzielczą rozwesela tylko odświeżony system inforozrywki z bardziej atrakcyjnym, dotykowym wyświetlaczem oraz materiałowe wstawki przez całą jej szerokość. Trochę na siłę zdaje się być dołożony uchwyt na telefon, choć warto przyznać, że jest naprawdę przydatny. Na plus także bezprzewodowy Apple Car Play. Próżno szukać jednak we wnętrzu jakiegoś nadmiaru udogodnień, zwłaszcza dla pasażerów tylnej kanapy. Ani schowków, ani podłokietnika, ani lampek. W bagażniku (328 litrów) z kolei widać kolejne oszczędności i np. metalowe stelaże tylnych oparć. Są za to uchwyty na zakupy – to plus.

Dacia Sandero 1.0 LPG

Ale to, co najbardziej chciałem sprawdzić w nowej Dacii Sandero to benzynowa jednostka napędowa 1.0 o mocy 100 KM, wyposażona w fabryczną instalację LPG. Dynamika – naprawdę w porządku. 11 sekund do setki ponad 180 km/h prędkości maksymalnej to wyniki, które z pewnością wystarczą do codziennego przemieszczania się. Zadowalają koszty eksploatacji. Auto nawet w mieście spala około 8-8,5 litra gazu, na autostradzie zadowalając się 10-11 litrami. Jeśli chodzi o podróżowanie na benzynie, to są to wartości w okolicach 8-9 litrów. Cieszy jednak przede wszystkim to, że na obu zbiornikach jesteśmy w stanie pokonać nawet przeszło 1000 kilometrów. Plusem jest też to, że w zależności od tego, czy podróżujemy na LPG czy benzynie, komputer wskazuje wartości odpowiednie dla danego zasilania (średnie spalanie czy zasięg).

Samochód prowadzi się przewidywalnie. Przewidywalnie jak na Dacię. Zawieszenie daje o sobie znać, ale dość miękko wybiera nierówności, racząc tylko raz na jakiś czas hałasem odbijających się kamieni o… blachę. Bo o plastikowych nadkolach producent nie pomyślał. Nie pomyślał też o tym, że pedał gazu może mieć jakieś płynnie przechodzące stadia działania, a nie 0-1, czyli albo nic (wciskany do połowy) albo w końcu jedziemy (niemal do końca). Są to jednak elementy, do których można się przyzwyczaić, a klientem Dacii nie będzie z pewnością ktoś, kto czepia się tego typu cech. Najtańsze Sandero obecnie przekracza już delikatnie 40 000 zł (poprzednik kosztował 29 900 zł, zmiany są więc odczuwalne, ale i auto wydoroślało), choć łatwo ceną przekroczyć nawet 60 000 zł, jak w przypadku testowanego egzemplarza.