Ograniczenia prędkości w Polsce: pisiont w mieście? | Władcy Dróg

18 maja jest w Turkmenistanie Świętem Konstytucji. Tego dnia w roku 1886 rozpoczął swą działalność szpital psychiatryczny w Rybniku, a dwa lata później w Bydgoszczy na drogi wyjechał pierwszy tramwaj konny. Ograniczenia prędkości w Polsce

tekst: Michał Fijałkowski, Tomasz Niedźwiedzki

 

Ograniczenia prędkości w Polsce – obszar zabudowany

Obszar zabudowany to obszar oznaczony specjalnym znakiem – to te czarne domki w prostokącie na białym tle, na widok których każdy wciska hamulec. Miejscowość Szczere Pole to również obszar zabudowany, a za przystankiem, który pamięta czasy Edwarda Gierka, jest idealne miejsce na zaparkowanie srebrno-niebieskiej Kijany z suszarą.

Bezpieczeństwo na drodze jest bardzo ważne i wszystko co służy jego poprawie, zasługuje na akceptację. Dlatego mam pomysł – wprowadźmy ograniczenie prędkości w miastach do 40 km/h, będzie jeszcze bezpieczniej. Nie jest sztuką karać, sztuką jest uczyć i mądrze egzekwować przepisy. Powiedzcie mi, jak można traktować w identyczny sposób kierowcę przekraczającego prędkość w pobliżu szkoły czy przystanku i kierowcę, który na dwujezdniowej drodze w Szczerym Polu zrobił to samo?

Autostrady, pomimo, że można poruszać się na nich z wyższą prędkością, są najbezpieczniejszymi drogami.

Jest tak dlatego, że nie występują tam miejsca kolizyjne. Czy nie można zacząć inwestować w budowę przejść pod/nadziemnych, zamiast odcinkowych pomiarów prędkości? Niech każdy z was odpowie sobie na pytanie, czy kiedykolwiek dostał mandat w miejscu, w którym dochodzi do wypadków. Dalszy komentarz myślę, że zbędny.

Główną przyczyną wypadków jest brak wyobraźni i niepełnosprawność motoryzacyjna. Najprościej ograniczyć prędkość, zmienić system mandatowy, ale co z tego, skoro w głowach części kierowców jest motoryzacyjny Bangladesz. Kierunkowskazy najlepiej włączać po zakończeniu manewru, żółte światło to w sumie jeszcze zielone, a na czerwonym dwa auta mogą spokojnie przejechać. To są przyczyny kolizji, ale żeby je wyeliminować potrzeba więcej pracy, a na to nie ma chęci i czasu.

Najważniejsze jest, żeby kierowcy zaczęli szanować przepisy, jednak ustawodawca i organy wykonawcze robią wszystko, żeby było odwrotnie. Zgadzam się, że prędkość w niektórych częściach miasta i w określonych godzinach powinna być często niższa niż ta określona przepisami, ale tam gdzie można jechać 70/80 niech przepisy na to pozwalają, a obecnie w takich miejscach jest ograniczenie do 50 km/h i polowanie na kierowców.

Motoryzacja rozwija się, systemy bezpieczeństwa są coraz efektywniejsze, droga hamowania jest coraz krótsza, a prędkości maksymalne dozwolone przepisami coraz niższe – czegoś tu nie rozumiem.

Jak mówi stare chińskie powiedzenie „Jest wojna, są straty”.Do kolizji będzie dochodziło, ważne jest, żeby ich skutki minimalizować. Rowerzyści i piesi najczęściej giną na drogach, należy po prostu odseparować ich ruch od ruchu samochodowego.

Czas urlopów, wyjazdów i powrotów – tyle samo startów i lądowań wszystkim życzę. Prędkość powinna być bezpieczna, tzn. taka, jaka pozwala wam na pełną kontrolę sytuacji na drodze oraz zgodna z przepisami. Na koniec pointa… trzeba konia kupić, bo traktor za szybki.

ograniczenia prędkości w Polsce