Mitsubishi Eclipse Cross test – ciężar nazewnictwa

Mitsubishi Eclipse Cross test

Mitsubishi Eclipse Cross test

Eclipse to nazwa, która w palecie Mitsubishi odznaczyła się swoistą legendą. Po latach powróciła w nieco bardziej powszednim wydaniu – czy udało się jej zadomowić i trafić w gust zupełnie innego odbiorcy?

Tekst & foto: Łukasz Kamiński
Nie ma co się oszukiwać – nowy Eclipse (z dopiskiem Cross) nie jest autem sportowym, jak Mitsubishi Eclipse, znane u nas zwłaszcza w latach 90. i początkiem dwutysięcznych. Na szczęście Japończycy nawet przez moment nie podkreślali odniesień do historii i po pierwszych miesiącach zeszłego roku, kiedy auto pojawiło się w sprzedaży, model ten po prostu zaczął byś samodzielnym bytem w segmencie SUV (uznajmy, że różnice względem typu crossover już na tyle się dziś zatarły, że w wielu przypadkach oznaczeń tych możemy używać naprzemiennie).
Mitsubishi Eclipse Cross tył

Mitsubishi Eclipse Cross test | Stylistyka

Po pierwsze – Eclipse Cross mocno rzuca się w oczy, a to głównie za sprawą spadzistego tyłu z oknem przedzielonym na dwie części. Design designem, ale jest to dość niefortunny zabieg, bowiem wycieraczka „sprząta” tylko górne okno, a więcej kierujący widzi przez co niższe. Rozpoczęta właśnie przedzimowa walka z czystością auta dość mocno uwydatniła ten problem, ale łatwo sobie z nim poradzić, po prostu przecierając niższą szybę przy każdym tankowaniu (choć fakt – z początku jest to uciążliwe). A więc styl – to Japończykom udało się w przypadku tego modelu naprawdę dobrze. Front udekorowano chromami pokaźnych rozmiarów, które zwiastują, że auto odnajdzie się też na amerykańskim rynku (to przypadłość również nowych wersji modeli ASX oraz Outlander, między którymi wielkościowo plasuje się Eclipse Cross, i z którymi dzieli zresztą płytę podłogową). Stylistycznie więc Mitsubishi zwraca uwagę i może się podobać, choć z profilu wygląda nieco przyciężko, jakby było zgarbione.

Zobacz również: Test Renault Captur

Dzięki temu jednak w środku jest naprawdę sporo miejsca i mając nawet 2 metry wzrostu, również z tyłu można zająć wygodną pozycję podróży. Nieustannie nie jest to gigantyczne auto, którym można objechać świat z kompletem pasażerów, ale jest tu faktycznie sporo przestrzeni również dla dorosłych. Sam komfort podróżowania Eclipse Cross stoi na wysokim poziomie i poza nieprzyjemnym odgłosem silnika (o tym za chwilę), jest tu niezwykle wygodnie. Testowany egzemplarz w wersji Instyle wyposażony został nawet w podgrzewane wszystkie siedzenia, ogrzewaną przednią szybę oraz kierownicę, co przy rozpoczynających się właśnie mrozach jest niemalże zbawieniem. Zresztą w wyposażeniu Eclipse Cross nie brakuje w zasadzie niczego, co znaleźlibyśmy u rywali – to kompletny wóz, bez nadmiaru gadżetowych szaleństw i chwała mu za to. 

Mitsubishi Eclipse Cross test | Silnik

Do napędu użyto jednostki 1.5T MIVEC o mocy 163 KM. Jak na auto ważące 1,5 tony to rezultat wystarczający, choć odczucia psuje nieco bezstopniowa skrzynia CVT. Nie powiem, że to dramatyczne rozwiązanie, bo względem pierwszych tego typu rozwiązań, obecny system Mitsubishi jest niemalże wzorowy, czego dowodem może być fakt, że przez pierwsze kilometry można się zastanawiać, czy to „dramatyczna przekładnia konwencjonalna” czy też „całkiem sprawne CVT”. Tak – możecie mnie zjeść za te potworne porównania, ale niestety, w dalszym ciągu uważam, że tego typu skrzynie biegów nie sprawdzają się na dłuższą metę, szczególnie męcząc słuch. Ta zamontowana w Eclipse Cross co prawda dobrze imituje biegi, za to przy zwyczajnej jeździe, z delikatną przewagą dynamiki nad ślamazarstwem, niestety jej obecność objawia się sporym zużyciem paliwa, sięgającym 9-10 litrów. Delikatne obchodzenie się z gazem pozwala za to obniżyć ten wynik o niemal 40% i wnioskuję, że spora w tym wina/zasługa właśnie CVT. Na szczęście rozwiązania tego można się skutecznie nauczyć i obsługiwać niemal jak zwykły automat, bez katorgi uszu. Kolega, którego wieziecie po raz pierwszy, nawet się nie zorientuje.

Mitsubishi Eclipse Cross wnętrze

Mitsubishi Eclipse Cross test | Prowadzenie

Samo prowadzenie to również dobra strona Mitsubishi. Napęd co prawda lubi czasami spanikować i dołączać tylną oś, kiedy nie jest to jeszcze potrzebne, ale dobrze, że nie czyni tego zbyt późno. Układ kierowniczy mógłby być nieco bardziej bezpośredni, ale odczucia takiej gumowatości mogą być też spowodowane sporym profilem opon lub po prostu wyżej osadzonym środkiem ciężkości. Warto po prostu pamiętać, że Mitsubishi Eclipse Cross nie jest autem sportowym, choć dynamiki się boi. Preferuje jednak swobodny pęd niż wściekły galop. 250 Nm momentu obrotowego pozwala zadowalające przyspieszenia nawet w trasie, choć – jak już wspomniałem, ich nadmiar odczujemy przy dystrybutorze. 

Mitsubishi Eclipse Cross test | Ceny

Najtańszy Eclipse Cross to wydatek rzędu 85 000 zł, nie jest więc tanio. Z drugiej jednak strony, zestawiając Mitsubishi z konkurencją (a są to szczególnie japońskie auta, jak Honda HR-V, Mazda CX-5, Hyundai Tucson, Nissan Juke, Toyota C-HR czy Subaru XV), okazuje się, że bazowo jest jednym z tańszych aut. Nawet Skoda Karoq startuje od ponad 90 000 zł, a Volvo XC40 (tak, tak – to nieco więcej prestiżu) to już ponad 130 000 zł w podstawie. I właśnie tyle trzeba zapłacić też za auto takie, jak testowany Eclipse Cross – w odmianie Instyle, z napędem obu osi oraz przekładnią CVT. Pomimo moich narzekań na tę skrzynię uważam, że to i tak lepszy wybór niż manual, choć nad sensownością najwyższej odmiany wyposażenia (droższej o 12 500 zł od słabszej Intense Plus), warto by się zastanowić, bo być może wielu z dodatkowych elementów nie będziemy potrzebowali.
Jeśli futurystyczny nieco wygląd nie przeszkadza wam w odbiorze, a wręcz wydaje się interesującym elementem, to Eclipse Cross może okazać się strzałem dziesiątkę. Wcześniej jednak warto przejechać się autem z przekładnią CVT, aby ocenić czy głośniejsza nieco podróż oraz dynamika odpowiadają naszym oczekiwaniom.

Zaobserwuj nas na Twitterze!